Takie miejsca, jak Nocny Market, najlepiej smakują wieczorami i nocą. Neonowe światła, klimatyczne lampiony, otoczenie ścian pokrytych graffiti, a do tego smaczne streetfoodowe jedzenie, muzyka i atmosfera chilloutu. Hipsteriada? Może trochę. Ale w fajnym, przyjemnym wydaniu. Podczas tego weekendu odwiedziliśmy Nocny Market w trakcie wydarzenia Azjatyckie Noce. Klimat niczym Chinatown w Bankoku przyciągnął wiele osób, a zasada nie spożywania posiłków po godzinie 18 w obliczu zapachów, kolorów i smaków azjatyckich dań została hen daleko za opuszczonym dworcem. W końcu to święto jedzenia!
Wchodząc na teren marketu, naszym oczom ukazała się ogromna, licząca ponad 40 osób kolejka do jednego ze stoisk. Zaciekawieni, co takiego ma do zaoferowania różowy foodtruck, podeszliśmy bliżej. Były to lody. Nietypowe lody, bo podawane w bąblowym rożku, zrobionym z ciastka gofrowego. Marzenie z dzieciństwa o deserze, który jest połączeniem dwóch ulubionych letnich słodyczy – gofra i loda, w dodatku polanych kolorowymi sosami, udekorowanymi owocami, orzechami i słodkimi patyczkami – zostało spełnione. Sam smak był w porządku, nie oszałamiający, a całość niesamowicie nasycała żołądek, jednak chłopakom gratulujemy pomysłu i życzymy jeszcze dłuższych kolejek.
Zdecydowanym numerem jeden, o dziwo, okazał się burger Satay Boys by BYDŁO I POWIDŁO. Świeżutka, lekko słodkawa ciepła bułka, bardzo zacna porcja soczystego mięsa i delikatnie podkreślający jego smak sos komponowały się razem w burgera perfekcyjnego. Chłopaki ze stoiska w oczekiwaniu na kanapkę opowiedzieli nam historię o łapaniu Pokemonów, pożarze grilla, nietypowym formowaniu mięsa w ciekawe kształty, zbili piątki i kazali wrócić za tydzień, by spróbować innych propozycji z menu. Wrócimy!
Stoiska zajmują nie tylko wystawcy posiadający lokale w Warszawie. Do entuzjastów azjatyckiej kuchni, którzy postanowili gotować na Nocnym Markecie dla funu należą, między innymi, Batuka Originals. Z właścicielami małej firmy porozmawialiśmy chwilę o klimacie marketu, sympatycznych gościach, którzy wracają specjalnie po to, by kolejny raz zjeść przygotowane przez nich danie. Wyglądało i smakowało fantastycznie!
Bangur Ka Batuka to danie z kurczaka, ziemniaków concasse, płatków ryżowych z orzechami, jajkiem w kurkumie, blanszowanym szpinakiem, piklowaną rzepą i sałatką z ziarnami białej soi, ogórkiem i marchewką.
Podczas weekendu spotkaliśmy także Mike’a Rai, właściciela bardzo popularnego w Warszawie Falafela Bejrut. Mike opowiedział nam o składnikach, których używa podczas przygotowania idealnej kanapki.
Mój falafel musi być prawdziwy, smażony w woku sprowadzonym specjalnie z Libanu. Z mnóstwem świeżych warzyw, z miętą, pietruszką, kolendrą. Z marynowaną rzepą, pomidorem, ogórkiem libańskim i rzodkiewką. Z wegańskim serem lub przyrządzony według mojej specjalnej receptury – z granatem i bakłażanem. Wszystko musi być świeże, idealnie przygotowane, inaczej jedzenie falafela nie ma sensu!
Lista wszystkich wystawców wyglądała następująco:
Temari / SHOKU / Asian Food Foundation / Shabu Shabu Mokotowska / Warung Jakarta / Hot Grips / The Cool Cat / Koszykowa 31 / Fokim / Omami / Oyster Hooligans / Między Ustami / Melody – Naturalne Lody / Satay Boys by BYDŁO i POWIDŁO Meat-ing Place / Batuka Originals / GOP’s Stop / Kotakota Buns / Momo-Smak Kuchnia Tybetańska / dogidog / Falafel Bejrut / My Little Thailand- food truck / Noburger Foodtruck / Khuk Thai Food
Dodatkowymi atrakcjami weekendu były: azjatyckie drinki, pokazy tajskiego boksu, karaoke z celebrytą telewizyjnym z Bilguunem Ariunbaatarem, warsztaty kulinarne Asian Food Foundation. Na terenie dworca oprócz punktów gastronomicznych znajdował się także box usługowy, w którym znajdowało się między innymi stanowisko tatuatorskie, mini barber shop i salon manicure.
Nocny Market to idealne miejsce do szukania nowych smaków i odkrywania ciekawych miejscówek, do których można powrócić co weekend, lub wpaść do stacjonarnego lokalu. Na pewno wrócimy, by spróbować kolejnych dań!


















