The Dumplings przepytują sami siebie.

Justyna: Zabawmy się w dziennikarzy. Kuba, skąd taki tytuł naszej płyty?

Kuba: „Sea You Later” to nie tylko gra słów. Ta zbitka opisuje pewien stan ducha. Przez ostatnie półtora roku byliśmy w nieustannej trasie. Zdarzało nam się grać dwa koncerty dziennie. Takie życie na opak powoduje, że czujemy się dziwnie, kiedy przychodzą dni bez koncertów. Ważne jest oczywiście słowo „sea”, które oddaje morski klimat płyty. Podwodny charakter wielu kompozycji to zabieg celowy pokazujący pewien koncept, który scala całość. To teraz ja: opowiedz, jak nagrywaliśmy płytę.

 

Justyna: Płyta była nagrywana etapami. Latem 2014 zaszyliśmy się w naszym studiu na odludziu i pracowaliśmy nad nowym materiałem. Demo było gotowe jesienią, ale wiedzieliśmy, że czegoś jeszcze tym piosenkom brakuje. W pierwszej sesji nagraniowej nie powstał np. żaden utwór po polsku. Wiadomo, w języku ojczystym trudniej pisze się teksty i wyraża emocje. W angielskich tekstach można się ukryć. Później utwory powstawały w miarę systematycznie, aż do lata 2015, kiedy znów pojechaliśmy do naszej tajemnej bazy i nagraliśmy demo pozostałych utworów. Zależało nam, by była to płyta w stu procentach nasza, ale oczywiście jesteśmy otwarci na współpracę – tak więc wokale nagrywaliśmy w Jazda Studio,  w którym Yaro i Kasia stworzyli nam cudowną, domową atmosferę. Produkcją płyty zajął się Kuba, a miksy zrealizował Emade.

 

Kuba: Tak samo jak w przypadku pierwszej płyty, którą nagrywaliśmy z Bartkiem Szczęsnym, mieliśmy szczęście do ludzi. Przy tego typu pracy bardzo ważna jest bowiem atmosfera i dobry kontakt. Wydaje mi się, że słychać to na tym krążku. Wiadomo – drugi album to test. Ludzie oceniają nowy materiał surowiej. Nie ma już taryfy ulgowej, są za to duże oczekiwania. Takim testem był dla nas koncert na Open’erze. Obiecaliśmy, że zagramy przedpremierowo połowę nowej płyty i tak się też stało. Okazało się, że ludzie bardzo entuzjastycznie przyjmują nowe numery! „Nie gotujemy” czy „Blue Flower” zostały odebrane tak samo jak piosenki, które ludzie znają. To był moment totalnego wzruszenia i potwierdzenie tego, że warto dalej grać. To ty powiedz teraz o naszych fanach!

 

Justyna: Fani to nasza siła. To oni nas stworzyli. Dali nam do zrozumienia swoimi lajkami i komentarzami, że to, co robimy, jest dla nich ważne. Lubimy, kiedy ludzie podchodzą do nas po koncertach i mówią, że nasza muzyka zmieniła ich życie albo że słuchają jej w trudnych momentach. Bardzo to doceniamy. Czasami się jednak zdarza, że jesteśmy wypompowani po graniu i nie mamy siły wyjść do fanów po koncercie. Ale zazwyczaj staramy się z nimi spotkać. Prosimy więc czasami o zrozumienie i cierpliwość. Przy okazji Kuba może zdementuje pewną obiegową opinię na temat wieku naszych fanów.

 

Kuba: Popularny jest pogląd, że The Dumplings słuchają młodzi ludzie. Młodsi lub w naszym wieku. Jeśli ktoś przyjdzie na nasz koncert, to może być zaskoczony, bo okazuje się, że nasza publiczność jest bardzo zróżnicowana. Co ciekawe, dominuje często publika złożona z ludzi znacznie starszych od nas. Niektórzy przychodzą więcej niż raz na nasz występ. Mam dobrą pamięć do twarzy. Poza tym sami też bardzo lubimy chodzić na koncerty. Lubię podpatrywać innych artystów na scenie,  sporo się od nich uczę. Na koniec, korzystając z okazji, mamy apel do dziennikarzy.

 

Justyna: W wywiadach często się zdarza, że zadawane są notorycznie trzy pytania: Skąd nazwa? Jak się poznaliśmy? I jak łączymy muzykę ze szkołą? Wielokrotnie już na te pytania odpowiadaliśmy i nic nowego w tym temacie nie wymyślimy.

Dodaj komentarz

-->