tekst: Mladen Petrov
foto: materiały promocyjne
W założeniu Marszałkowska miała być jedną z najbardziej reprezentacyjnych ulic w mieście, ale wyszło jak zwykle – szmateksy sąsiadują z kebabami i instytutami kultury, a prawdziwie wielkomiejskich miejscówek ze świecą szukać. Od grudnia jednak to zadanie zostało trochę ułatwione. W stolicy, właśnie na Marszałkowskiej zadebiutowała kawiarnia Espressamente illy. Notatka prasowa stworzona z tej okazji zadziwiła nas bogactwem polszczyzny – nieznany geniusz PR-u w każdym zdaniu zapewniał, że Espressamente illy jest tak niesamowite i niepowtarzalne, że aż trudno uwierzyć, jak może być tak cudownie, słodko i zachwycająco. Zaintrygowani, postanowiliśmy sami zbadać sprawę. Rzeczywiście, werdykt brzmi: w Espressamente illy jest całkiem OK. Co nas skłoniło do takiej opinii? Na pewno nie wystrój, niezależnie od tego, że podpisał się pod nim „znany, wybitny włoski architekt oraz designer Luca Trazzi”. Wnętrze przypomina te z innych sieciówek – trochę sterylne, trochę plastikowe, z lekkimi pretensjami – w sumie do zniesienia. Największą zaletą tego miejsca pozostaje niestandardowe menu. Oprócz flagowego napoju (16 rodzajów kawy, 8-12 zł), w karcie znajdziemy zadowalającą listę lekkich dań, takich jak ciabatty w wersji wege i nie (12-17 zł), sałatki (mozarella z pomidorami – 22 zł) i pasty (22-24 zł). Zwolennicy alkoholu też nie będą zawiedzeni – w skromnej selekcji win znalazły się m.in. Poggio Belvedere Capri (czerwone – 145 zł) oraz Chardonnay Elena Walch (białe – 135 zł). Spośród deserów wyróżnia się natomiast cheesecake brulée (16 zł). Gdzieś między ciabattą a ciastkiem zauważyłem, że kawiarnia czynna jest codziennie od siódmej. I wtedy doznałem olśnienia – z takim menu i godzinami otwarcia lokal może być ostatnim przystankiem na imprezowej trasie i niezłą alternatywą dla kebabów w Śródmieściu. Czas zmienić zwyczaje! Espressamente opuściłem więc w dobrym nastroju i z wiarą, że i Centrum jest jeszcze do odzyskania.
