Cafe Bar Mon Balzak

Gdańsk

Od jakiegoś czasu obserwujemy niezwykle przyjemne zjawisko na gdańskiej Starówce – próbę stworzenia nowej wyskokowej ulicy, która zamienia się w ciąg barowo-restauracyjny, dostępny dla szerokiego grona wielbicieli kawy i obiadów. Na Piwną także zawitał dobry duch drobnomieszczański, pieszczący nasze podniebienia i portfele. Szkoda tylko, że nie pojawiają się tu miejsca bardziej rozrywkowe, dzięki którym Starówka żyłaby dłużej niż do granicy ciszy nocnej – sławetnej 22. Ostatnio błąkając się pomiędzy kamienicami, natrafiliśmy na nowe cudo – #CafeBarMonBalzak, czyli połączenie bistra i kawiarni, gdzie czas płynie nader leniwie. W przyjemnie oświetlonym wnętrzu królują surowe cegły i ładne dodatki, czyli „lekkostrawny dizajnerski garnir”, dobre kawy i wino oraz dania z niższej oraz wyższej półki – oczywiście żaden fast food. W konsekwencji jedno wyjście skutkuje wielogodzinnymi rozmowami z przyjaciółmi, poetycką kontemplacją ciepłego światła świec i nieuchwytnym rozmarzeniem. Brzmi trochę jak reklama romantycznej komedii dla niewinnych dziewcząt ze wzrokiem utkwionym w rycerzu na białym rumaku? Ano #MonBalzak idealnie nadaje się na pierwszą randkę, podczas której subtelnie porcjowana rozkosz może być zaczynem wielkich rzeczy. W menu znajdziecie kulinarną ciekawostkę, czyli serwowane na różne sposoby fondue – receptę na chandrę. Po takiej ucieczce od codziennych frustracji nasze trzepoczące serca wypełnia czyste światło dobrze odkarmionych brzuchomówców. Wybór napitków wielki, kawosze mogą się tu upijać swobodnie i na wiele sposobów, herbaciane damy pójdą w tany, a miłośnicy kina, wina i domina, wystarczy, że z magicznej triady wybiorą wino, zapominając o reszcie. #Gdańsk żyje!
 

Dodaj komentarz

-->