Kawalerka

Gdańsk

Każdy z nas grzebał w pudłach z pożółkłymi zdjęciami, na których poza sesjami rodzinnymi i weselnymi pojawiały się materiały dokumentujące upojne noce spędzone przy napojach wyskokowych w objęciach natapirowanych pań i tryskających werwą panów. Niektórzy z sentymentem wspominają peerelowskie bibki z muzyką z gramofonów lub radia, drinkami w musztardówkach i nieśmiertelną zagryzką z chleba, kaszanki i kiszonych. Te właśnie czasy radośnie i bez nadęcia celebruje gdańska Kawalerka – urokliwa knajpka idealna na posiadówki i pokładanki. Wkraczamy do mieszkania, w którym szybko odnajduje się każdy homo ludens. Chodzi tu przede wszystkim o dobre jedzenie i polegiwanie na kanapach, zalewanie bakcyla miejskiej nudy smacznymi napojami wysokoprocentowymi, które mieszają się jak w kalejdoskopie z kolorowymi elementami mocno eklektycznego wystroju. W bar wbudowano akwarium z rybkami, w górze połyskują kiczowate lampy z brokatowych krążków, głowę kładzie się na błyszczących poduszkach, mrok rozbija jaskrawa lampa lawowa. Dla wiecznie głodnych informacji przygotowano spory wybór prasy i bezprzewodowy internet, a dla rozrywkowo usposobionych seria gier planszowych, wśród których odnajdziecie nieśmiertelne bierki. Obsługa uśmiechem obdarza klientów, schodzących się tu tłumnie na intymne sesje laptopowe i degustacyjne. A próbować jest czego – np. „Owocowych przecierów”, czyli lemoniad oraz szejków na bazie kefiru i owoców bądź koktajli o wdzięcznych nazwach „Czuj czuj czuwaj”, „Cichy konkubinat”, „PKS”’ „Frania” czy „Janek Serce”. Specjalnością zakładu jest jagnięcina w kruszonce pistacjowej i krewetki w kokosie. Bałtycki, biesiadny śledź pojawia się w towarzystwie pulek, kusi nas kiszka ziemniaczana czy obiekt westchnień – szlagier peerelowskich przyjęć – tatar wołowy. Z dań głównych – kurczak skręcony w buraczkach, kotlet pożarski z jajem, pierogi, golonka zakrapiana czy zdrowa sztuka mięsa. Czujemy się jak w nowoczesnej wersji baru mlecznego, karmiącego wyrodnych głodomorów domowymi specjałami, które zawsze muszą być „od serca”. Na deser polecamy wuzetkę, popijaną napojem terapeutycznym – herbatą kawalerską – ze śliwowicą i kawałkami pomarańczy. Po takiej wieczornej biesiadzie wszystkie członki wędrują z ochotą na bardzo długi retrospacer.

Dodaj komentarz

-->