Jesteś jak John Travolta? Czy przy pierwszych dźwiękach soundtracku z „Gorączki sobotniej nocy” zaczynasz podrygiwać w stylu disco? Jeżeli tak, to klub Fever stanie się twoją ulubioną miejscówką. Za progiem lokalu czekają na was szalone lata 70. i 80. Brakuje tu tylko obsługi w kultowych, białych garniturach – ochrona w takim przebraniu niewątpliwie byłaby niezłą atrakcją klubu. Na parkiecie każdy poczuje się jak prawdziwy król disco, a to za sprawą podświetlanej podłogi, kryształowej kuli i sporej ilości migoczących świateł. Wszyscy zmęczeni po ciężkim dniu pracy mogą zasiąść na wygodnej kanapie, wrzucić coś na ząb lub wlać do gardła – wybór w karcie jest niemały. Od klasycznych drinków, poprzez te mniej znane (najpopularniejszy nosi nazwę lokalu), po dania na ciepło (żeberka – palce lizać!) i przekąski. W każdy czwartek specjalna oferta dla poszukiwaczy atrakcji – od 19.00 do 23.00 drinki kosztują o połowę mniej niż w weekend. Generalnie jest to miejsce bardzo energetyczne, stylowe i klimatyczne, gdzie można przyjemnie spędzić czas. Szkoda tylko, że większość klientów swoją młodość przeżywała w czasach, kiedy Bee Gees zdobywali listy przebojów.
[Małgosia Pryc]Fever
Łódź
