Amnesia Too

Warszawa

Prezentujemy kolejny odcinek opery mydlanej pt. „Walka o dobrego, stołecznego kucharza”. Fabuła jest następująca: kucharz A ze stołecznego pięciogwiazdkowego hotelu, specjalizujący się w przyrządzeniu mięs, po 15 latach pracy decyduje się odejść. Albo po prostu zostaje ściągnięty przez ambitną ekipę menedżerską, która otwiera knajpę, oferującą wyśmienite jedzenie i ludzkie ceny. Co dzieje się dalej? Poszedłem sprawdzić sam. #AmnesiaToo powstała w miejscu zamkniętej niedawno restauracji Envy. W odmienionych wnętrzach rozbrzmiewa lounge’owa muzyka ze sporą dawką jazzu, co sprzyja relaksowi na atłasowych kanapach. Wizytę rozpocząć warto od przewertowania bogatej karty win, w której znalazły się nawet rzadkie nad Wisłą wina izraelskie. Jednak z chilloutem nie należy przesadzić, by nie zapomnieć złożyć zamówienia. Nie popełniłem tego błędu. Wręcz przeciwnie – zaszalałem. Zamiast wpaść tylko na lunch (szwedzki stół – 20 zł) z owocami morza, przestudiowałem dogłębnie menu. Moje zainteresowanie wzbudził najpierw krem z grzybów leśnych (14 zł), ale znalazłem też trzy propozycje z pastą w roli głównej (29 zł) – zamówiłem wszystkie. Wygrał makaron z bazylią, suszonymi pomidorami, pomidorkami cherry, serem pleśniowym i kozim, choć słowa uznania należą się również za wersję z grzybami leśnymi. Dania z krewetkami i szparagami okazały się raczej nieudane. Byłem już najedzony, ale poświęciłem się jeszcze na rzecz łososia z ryżem i szparagami w absolutnie rewelacyjnym sosie szafranowym (36 zł). Posiłek sprawił, że zacząłem wydawać z siebie dzikie odgłosy zachwytu pomimo nieco formalnego klimatu. Ci, którzy nie chcą przytyć, racząc się amnezyjnymi frykasami, już wkrótce będą mogli wziąć udział w imprezie w rytmach salsy i muzyki lat 70. Na koniec – #Amnezja ma też VIP room. Bezsprzecznie to tam ujrzycie sceny godne opery mydlanej. #Warszawa dawno takich nie widziała.

tekst: Mladen Petrov
foto: materiały promocyjne

Dodaj komentarz

-->