Trafik

Gdynia

Trwonienie pieniędzy na rozkosze podniebienia nie jest w #Trójmieście zbyt popularne. Wynika to z prostego faktu – gastronomia nie należy do najmocniejszych stron naszej nadmorskiej metropolii. Tym goręcej witamy, mlaskając z zadowolenia, Trafik – idealne miejsce na przekąski, przegryzki, rozmówki, kawki, sałatki, domowe ciasta i kontrolowane eksperymenty na języku, który bryka w rytm poleczki, a nie salsy połączonej z azjatyckim breakdancem. Mówiąc po ludzku, niewiele wiemy o kuchni fusion, która podbija w zawrotnym tempie inne miasta. Szef kuchni szuka więc kompromisów, zapraszając i na dobrego schabowego z młodą kapustą, i na królewski tort czekoladowy z wiśniami czy też dość duży wybór smacznie i bezpretensjonalnie serwowanych owoców morza. Maliny z mascarpone i sernik cynamonowy mają już swoich fanatycznych wyznawców, którzy przyfruwają tu na szybką kawę przed kinowym seansem. A idea? Prosta i jasna – jedzenie i przyjaciele, mitingi i poklepywanie się przy stole, uśmiechy zadowolonych i najedzonych łasuchów. Bywa tu tłumnie. Wystrój – nowoczesny, dla niektórych zapewne zbyt chłodny – przyciąga określoną, na ogół młodą klientelę. Cieszą murale na ceglanych ścianach, oryginalne oświetlenie, olbrzymia tablica z na bieżąco wpisywanym menu, drażnią odrobinę ograne już nowobogackie plazmy i zdjęcia wystylizowanych modelek. Aranżacja wnętrza ma się jednak zmieniać, tak samo jak karta dań. Ruch i rotacja zamiast zastygnięcia w jednej pozie – to się chwali. Jeśli szukacie ładnego bistro z jedzeniem za w miarę rozsądne pieniądze – adres już znacie. Może przy desce serów z oliwkami, łykając niewinną krewetkę skropioną cytryną i płucząc gardło merlotem, westchniecie pokrzepieni hedonizmem w dobrym wydaniu.

Dodaj komentarz

-->