Mimo że położona na ulicy Więziennej, uwalnia człowieka od poczucia głodu. Jadłostacja jest tak niewielka, że można ją przeoczyć. O jej istnieniu informują wydobywające się z lokalu zapachy drażniące nozdrza przechodzących obok pieszych. A kiedy już trafimy do środka, zwiedzieni aromatem przypraw, uderza nas kontrast między światem zewnętrznym, a tym do którego właśnie wkroczyliśmy. Wyłożone kolorowym pluszem ściany, zabawnie przygotowane miejsce do degustacji, dominujący róż i zieleń sprawiają, że nawet anorektyczce wraca apetyt. Na ladzie, która skutecznie odgradza nas od sekretów kuchni stoi misa pełna świeżych owoców. Powyżej karta, na której figlarną czcionką spisano menu – a to oferuje bogate w kalorie, lingwistyczne perełki, w postaci Jarego Meksyku. Jary to danie przeznaczone dla wegetarian, pokaźnych rozmiarów tost nafaszerowany pastą fasolową. Jadłostacja specjalizuje się w podawanych na ciepło kanapkach, uroczo nazwanych chlebakami. Do każdej dołączany jest sos oraz rzeżucha. Za ten przysmak zapłacimy od 4 do 6 złotych. Przy okazji jesteśmy obsługiwani przez nad wyraz miłą panią, która z przejęciem przyjmuje każdą informację o jakiejkolwiek niedogodności klienta. W lokalu panuje bardzo przyjazna atmosfera i łatwo nawiązać tu nowe znajomości w oczekiwaniu na swoją porcje – wieczorami bowiem ustawiają się po nie długie kolejki. tekst: Jakub Mazurkiewiczfot. Bartosz Maz
Jadłostacja
Wrocław
