Wróciłem do Mureny po Michelinie. Sprawdziłem, czy warto

Kiedy we wrześniu 2025 roku szedłem na otwarcie Mureny przy Solcu 46, nie spodziewałem się, że niecały rok później będę wracał do tego samego miejsca już jako restauracji wyróżnionej w Michelin Guide. Pierwszy w Warszawie koncept seafood sharing, znalazł się w prestiżowym przewodniku – niespełna dziewięć miesięcy po debiucie.

Pierwsza wizyta: świeżość, która zaskakuje

Pamiętam swoje pierwsze wrażenie z otwarcia. Menu było krótkie, precyzyjnie skonstruowane, a jakość ryb i owoców morza – zauważalnie wyższa niż w większości warszawskich lokali tego typu. Już wtedy zwróciłem uwagę na to, co dziś podkreślają też inspektorzy Michelin: konsekwencję w doborze produktu i technice wykonania. Otwarty raw bar, przy którym można obserwować pracę sushi masterów, oraz oddzielna kuchnia gorąca, oparta na kilku dopracowanych daniach, tworzyły spójną całość. Format seafood sharing : wspólny stół, przy którym degustuje się ryby i owoce morza najwyższej klasy – był w stolicy nowością.

Powrót po Michelinie: poziom utrzymany

Wróciłem do Mureny już po ogłoszeniu wyróżnienia, z pewną dozą ciekawości. Czy restauracja, która zdobyła rozgłos, nie zacznie iść na skróty? Nie poszła. To, co zapamiętałem z otwarcia: świeżość produktu i jego jakość – wciąż jest tu fundamentem. Skosztowałem ponownie kluczowych pozycji karty: japońskiego yellowtaila o maślanym finiszu, delikatnej dorady oraz hiszpańskiego tuńczyka błękitnopłetwego, w tym chutoro i otoro. Sashimi w wersji old style, podkreślającej czystość produktu, smakowało dokładnie tak dobrze, jak zapamiętałem sprzed miesięcy. Dla mnie liczy się właśnie to: nie efektowna otoczka, a to, co trafia na talerz. A tu wciąż jest to samo, co przekonało mnie za pierwszym razem – bardzo dobrej jakości, świeży produkt, podany bez zbędnych ozdobników.

Co jeszcze oferuje Murena

Karta win stawia na klasyczne i naturalne wina, z jedną z najlepszych w Warszawie selekcji Chablis, a autorskie koktajle inspirowane są Azją i komponowane tak, by nie przesłaniać smaku ryby. Restauracja prowadzi też dostawę premium sushi – rzadkość na tym poziomie gastronomicznym, zachowując tę samą precyzję przygotowania i jakość opakowania, co na miejscu. Wnętrze, czerpiące z głębi oceanu. Kamienne faktury, stonowana zieleń i musztarda – sprzyja długim, spokojnym kolacjom. Warto dodać, że pod tym samym adresem, Solec 46, w godzinach 9.00–16.00 działa niezależna kawiarnia Café Seagull, funkcjonująca zupełnie osobno od wieczornej Mureny.

Wpisanie Mureny do Michelin Guide zaledwie dziewięć miesięcy po otwarciu to potwierdzenie tego, co dało się zauważyć już na starcie: spójności koncepcji i konsekwencji w utrzymywaniu standardu. Po powrocie do restauracji mogę potwierdzić – ta konsekwencja nie jest tylko na papierze. Świeżość i jakość produktu, które zaskoczyły mnie przy pierwszej wizycie, są dziś dokładnie tak samo odczuwalne.

Zdjęcia: Materiały prasowe

-->