Prince of Persia, Amiga, Tetris, Super Mario Bros, Atari. Jeśli te słowa brzmią dla ciebie jak zaklęcie, to spokojnie możesz przestać czytać ten tekst. Nie zrozumiesz. Jeśli jednak choć jedna z tych nazw wywołuje uśmiech na twojej twarzy, to musisz koniecznie poznać Łukasza, który za pomocą retro gier opowiedział o bolączkach Warszawy.
Pamiętacie grę „Frogger”? Strasznie była denerwująca. Małą żabką trzeba było przejść przez ulicę pełną samochodów, żeby dostać się na łąkę. Samochody oczywiście robiły wszystko, żeby rozjechać ją na placek. Zwykle były szybsze od żabki. Niby głupota, ale spędziłam nad tą grą pół mojego dzieciństwa. Łukasz Bochniak, student edukacji artystycznej na Akademii Pedagogiki Specjalnej, również. Pierwszy komputer dostał na (nomen omen) Pierwszą Komunię Świętą i pierwsze co zrobił, to usiadł do gry. Grał maniakalnie we wszystkie klasyki z lat 70. i 80. Skakał razem z Prince of Persia w rytm orientalnej muzyczki, układał Tetrisy i strzelał w Space Invaders. I w sumie, tak jak usiadł do gry w wieku lat ośmiu, tak siedzi do dziś. Tyle, że swoim ukochanym klasykom postanowił nadać nieco inny wymiar. Społeczny.
Prince of Warsaw
Tak narodził się „Ładnieład”, czyli zestaw gier, które o problemach Warszawy mówią estetyką gier z lat minionych. Co to znaczy w praktyce? Przypomnijcie więc sobie nieszczęsnego „Froggera”. Tylko na miejscu żabki, postawcie chłopaka na wózku inwalidzkim a jezdnię, którą stara się zamieńcie chociażby na przejście przy Dworcu Centralnym. – Na studiach mam niepełnosprawnego kolegę Artura – opowiada Łukasz. – Wielokrotnie opowiadał mi, jakim koszmarem jest poruszanie się po Warszawie na wózku. Wypytałem go o najgorsze miejsca i zamieniłem je w plansze gry – dodaje. Gier powstało siedem. Wszystkie w ramach licencjatu, który w czerwcu Łukasz obronił na uczelni. – Mieliśmy w szkole podstawy programowania. Nie było tego dużo, ale wystarczyło, żeby zainspirować mnie do działania. Zamiast statycznego dyplomu postanowiłem zrobić coś, co zaangażuje ludzi – tłumaczy. I faktycznie mu się to udało. W czerwcu podczas obrony grała z nim cała sala. Na potrzeby egzaminu Łukasz kupił starego Maca, wypatroszył go i wsadził do środka tablet, z którym połączył się bezprzewodowo. Dzięki temu komisja mogła zobaczyć jak w praktyce wygląda chociażby „Reklanoid”, czyli gra w której piłeczką zbija się szpecące miasto płachty reklamowe, „MuraWawa” czyli klasyczna układanka, gdzie planszami są słynne warszawskie murale czy „Prince of Warsaw”, w której zamieniamy się w dresiarza, który po imprezie musi wrócić z Ursusa na Targówek. Przez bloki, omijając strażników miejskich, biegaczy i dziadków z pieskami. – Tworząc te grę chciałem pokazać różnorodność warszawskich blokowisk. Budynki, po których przemieszcza się gracz są dokładnym odzwierciedleniem tych, które można spotkać w dzielnicach, które pokonuje bohater – opowiada. Żeby oddać ich wygląd z dokładnością co do każdego garażu Łukasz spędził tygodnie ślęcząc nad Google Maps i rozbijając się po osiedlach samochodem. Zobrazował te miejsca nie tylko pod względem architektonicznym, ale też atmosfery, która tam panuje. Ursus jest pełen matek z dziećmi i dresiarzy, okolice dworca są wyludnione.
Ratusz invador
– Inspiracją do gier były autentyczne problemy miasta. City Invaders, w którym zbijamy piłeczką płachty reklamowe, jest odpowiedzią na sytuację na MDMie, gdzie przez długi czas nielegalnie wisiała reklama Samsunga – mówi. Co zabawne, kiedy uda nam się zbić wszystkie reklamy z okien „uwolnionych” budynków wychodzą mieszkańcy i biją nam brawo. Takich smaczków w „Ładzienieładzie” jest z resztą znacznie więcej. W końcu Łukasz spędził nad dyplomem półtora roku a każą planszę rysował piksel po pikselu. Zadbał nawet o muzykę, którą na potrzeby projektu skomponował mu amerykański kompozytor, którego poznał w sieci. Internet w ogóle okazał się przydatnym narzędziem przy projekcie. – Gdyby nie ludzie, których poznałem na forach, nigdy nie udałoby mi się tych gier skończyć – mówi. Na szczęście się udało, na nieszczęście w gry nie można na razie pograć. Łukasz obiecuje, że pod koniec października wrzuci je do sieci. Śledźcie jego profil na FB „Projekty Łukasza” i trzymajcie kciuki. Niedługo z paczką swoich gier, w zaprojektowanej w tym celu koszulce i z analogową instrukcją idzie do Ratusza. Chciałby, żeby jego gry promowały miasto. My też chcemy!





