Jak to się wszystko zaczęło

Przez wiele lat #BruceWayne nie miał zbyt wiele szczęścia do gier komputerowych. Plany były zawsze ambitne, a każdy kolejny tytuł, który trafiał na ekrany naszych PC-tów i konsol wywoływał tylko irytację.

Wszystko to zmieniło się niecałe cztery lata temu gdy do sprzedaży trafiła #Batman – #ArkhamAsylum – pierwsza gra o człowieku nietoperzu przygotowana przez wydawnictwo #Rocksteady. Fani zakochali się w genialnym silniku walki, mrocznym otoczeniu i możliwości stanięcia twarzą w twarz z najbardziej legendarnymi przeciwnikami dark knighta. Najnowsza odsłona “Batmana” jest trzecią grą z serii, jednak zarazem będącą prequelem wydarzeń z poprzednich odsłon. Tym razem za tytuł odpowiadała firma #WarnerBros Games Montreal, który miał powielić sukces pierwszych dwóch części tej historii. W ten sposób dostaliśmy grę bardzo w porządku, ale w moim odczuciu niestety mało wyjątkową. Oczywiście nadal walczy się świetnie, grafika wygląda bardzo dobrze, a historia faktycznie wciąga, ale niestety niewiele odznacza się na tle poprzednich części – a raczej, nie ma zupełnie niczego nowego w tej grze. Mimo, że otwarty świat #Arkham może wydawać się większy, jest to raczej zasługa irracjonalnie długiego mostu w środku planszy, na podróży, po którym początkowo spędzicie więcej czasu niż na czymkolwiek innym. Niby są nowe postacie, ale dużą większość już mieliśmy okazję poznać wcześniej, a te nowo wprowadzone prawdopodobnie przyprawią o drżenie serca jedynie prawdziwych zajawkowiczów DC Comics. Większość misji to po prostu zadania w stylu “pobij tych złych gości i wysadź coś/uratuj przed wysadzeniem” i tak bite osiem godzin. “Batman: AO” wydaje się raczej bardzo rozbudowanym #DLC niż oddzielnym tytułem – zwłaszcza takim, który ma żegnać tę generację konsol. Najnowszy “Batman” jest jak słaba #pizza, niby nie jest dobry, ale jest Batmanem i ma wszystko co mieć powinien – więc jest dobry.

Dodaj komentarz

-->