Rami Malek jako Freddie Mercury. Pierwsze zdjęcia z nowego filmu o Queen

źródło: USA Network

Pierwsze przymiarki do filmu o Mercurym i grupie Queen czyniono ładnych kilka lat temu, w 2010 roku. Wtedy jednak w projekt zaangażowany był inny aktor, komik Sacha Baron Cohen, który zdaniem wielu fizycznie był stworzony do tej roli. Ostatecznie jednak Cohen wycofał się z projektu w 2013 roku. Problemem była jednak kwestia scenariuszowa – Brytyjczyk kompletnie nie dogadał się z żyjącymi członkami zespołu, Brianem Mayem i Rogerem Taylorem, którzy chcieli skupić się jedynie na konkretnych fragmentach swojej biografii i ominąć kontrowersyjne aspekty z życia Mercury’ego.

Rami Malek („Mr. Robot”, „Short Term 12”, „Buster’s Mal Heart”), który przyjął rolę, w wielu wywiadach powtarzał, że doskonale zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i tego, że dla wielu ludzi Mercury był i jest ikoną. Film w reżyserii Bryana Singera, który ukaże się w grudniu 2018 roku, ma się skupić na początkach grupy Queen w 1970 roku, a zakończyć na słynnym koncercie Live Aid w 1985 roku, sześć lat przed śmiercią muzyka w wyniku komplikacji związanych z AIDS.

W „Bohehmian Rhapsody” wykorzystane zostaną oryginalne ścieżki wokalne Freddiego Mercury’ego, wymieszane z fragmentami wykonywanymi przez samego Maleka. Niedawno aktor donosił w mediach społecznościowych, że wraz z muzykami Queen bierze udział w przygotowaniu muzyki w słynnym studio Abbey Road w Londynie i to właśnie tym, jako fan zespołu, jest bardziej zestresowany, niż samym wcielaniem się w rolę Freddiego Mercury’ego.