Dwudziestosześcioletnią Frances Wray – główną bohaterkę najnowszej powieści Sarah Waters „Za ścianą” – poznajemy w momencie, gdy kulminacyjna fala wydarzeń w jej życiu opadła i młoda jeszcze dziewczyna musi odnaleźć się w świecie pełnym zgliszczy i rozczarowań. Po dwójce ukochanych braci, którzy zginęli w czasie wielkiej wojny, zostały tylko puste pokoje i poupychane w składzikach ubrania, po zmarłym nagle ojcu – długi, bezwartościowe meble i zrujnowany dom, a po pierwszej miłości do koleżanki – smutek niespełnienia. Jednak wszystko w butwiejącym życiu Frances ponownie ulega zmianie, gdy piętro jej rodzinnego domu postanawia wynająć młode małżeństwo z klasy urzędniczej. Powieści Sarah Waters znane są z pełnej napięcia akcji, świetnie oddanych realiów historycznych (zazwyczaj przełomu XIX i XX wieku) i tego, że ich główne bohaterki, obojętnie czy nękane przez upiory, system społeczno-gospodarczy czy własną nadwrażliwość, zawsze okazują się lesbijkami.
W przypadku „Za ścianą” aspekt inności seksualności nie jest jednak tematem dominującym, przez pierwszą część powieści obserwujemy rozwój miłości jako takiej – uczucia Frances do Lilian, nowej lokatorki zza ściany. Od połowy – gdy główna bohaterka postanawia nie powtarzać błędów młodości i samej zadecydować o swoim życiu – zaczyna się brawurowo prowadzona powieść kryminalna. Mistrzostwo Waters szczególnie dobrze uwydatnia się w opisie kolejnych ogniw zbrodni, gdy uwaga czytelnika zostaje nakierowana nie na techniczne aspekty policyjnego śledztwa, lecz na emocje bohaterek. Z fascynacją obserwujemy Frances i Lilian początkowo zmienione przez miłość, a następnie przez towarzyszącą im śmierć. Psychologiczna wiarygodność w konstrukcji bohaterek i ich zachowań w obliczu zbrodni sprawia, że bez skrupułów w biblioteczce ustawiam powieść Waters obok „Braci Karamazow” i „Dnia puszczyka” Leonarda Sciasci.
Wacław Marszałek
„Za ścianą”
Sarah Waters
Prószyński i S-ka

