4. Max Payne (2008)
Nic tak nie oddaje tego tytułu jak tekstura nałożona na twarz głównego bohatera w pierwszej części gry(poszukajcie, warto). Payne miał powody do grymaszenia, skoro opowieść o nim – zarówno w grze jak i filmie – zaczyna się od wymordowania jego rodziny. Klimat wszystkich odsłon gry to ciągły bojkot tezy “gorzej być nie może”, a wszystko to w brudnym, gęstym od intryg klimacie. Głównymi rekwizytami filmu są krew, świst kul i ciała poległych. Dodanie do produkcji duchów i demonów czyni z doskonałego thrillera dyskusyjnych lotów sci-fi.
5. Mario Bros (1993)
Ekranizacja gier kultowych to jedno, ale idealnych? Nawet ja, nie będąc specem widzę w tym zbyt duże ryzyko. Ekranizacja Mario Brosa to skaza na wizerunku hydraulika wszechczasów. To także ucieleśnienie zdobyczy kina wczesnych lat dziewięćdziesiątych – scenografia z waty, wrogowie z plastiku i gra aktorska z piekła. Dobra wiadomość jest taka, że ekranizacja nastąpiła już dawno. Zła to fakt, że film w całości dostępny jest na Youtube.
6. Hitman (2007)
W grach o agencie 47 fani cenią sobie głównie wielość rozwiązań możliwych w rozgrywce. Film aspiruje na taki z dobrą grą aktorską, ale w tym wypadku to chyba nietrafiony pomysł. Główny bohater znany z gry to maszyna stworzona do zabijania; odtwórca głównej roli, Timothy Olymphant to aktor stworzony do wielu ról, ale z pewnością nie do tej. Obrazowi nie udaje się oddać smaczków zabijania na zlecenie zawartych w grze, a fabuła jest liniowa mimo licznych zwrotów akcji. Jedyny sensowny zwrot w wypadku tego filmu to w tył, jak najdalej od telewizora. Najlepiej do Empiku. Po grę.
