“Jedną i tę samą rzecz, zjawisko czy osobę, można nazwać na wiele sposobów” – mówi głos narratora na początku filmu promocyjnego miasto Poznań. I faktycznie – choć klip pt. “36,6” wygląda jak typowa tego typu produkcja z ładnymi obrazkami, widokami, charakterystycznymi miejscami i uśmiechniętymi ludźmi, podpisy na niektórych zdjęciach od razu rzucają się w oczy.
Na początku jest niewinnie. Zwykły czworonóg bywa bowiem przecież i “psem” i “kundlem”, młody chłopak może być “studentem” i “przystojniakiem”, a osoba porozumiewająca się językiem migowym “głuchoniemym” bądź “niepełnosprawnym. Problem pojawia się wtedy, kiedy opisywany przez nas świat zaczynają zakłócać uprzedzenia, a całująca się para staje się “lewakami”, starsza pani w berecie “moherem”, chłopak “pedałem”, śniady przystojny mężczyzna “kebabem” bądź “ciapatym”, a małżeństwo z dwójką małych dzieci tylko wyciąga rękę po “socjal”. Epitetów pojawia się zresztą dużo, dużo więcej. Zobaczcie sami:
Przygotowana przez władze miasta celna akcja ma przypominać, że każdy człowiek jest tak samo ważny i wszystkim należy się szacunek. Niezależnie od koloru skóry, orientacji, statusu czy sytuacji, w której się znalazł. Na dyskryminację po prostu nie ma zgody.
36,6 stopni. Tyle wynosi temperatura naszego ciała. Normalna, powszechna i równa dla wszystkich. Tak normalna, jak to, że jesteśmy takimi samymi ludźmi. Tak powszechna, jak nasze prawo do godności i szacunku wobec siebie i innych. Tak równa, jak równi jesteśmy sobie. Zacznijmy żyć według tych zasad. Zgodnie z naszą naturą – można przeczytać na specjalnie stworzonej stronie.
Więcej na poznan366.pl

