Marka „XCOM” od wielu lat przyprawiała fanów gier o drżenie serc. Zaczęło się niemalże 20 lat temu – świetna strategiczna turówka zawładnęła myślami tysięcy graczy na całym świecie. W zeszłym roku do sprzedaży trafiła nowoczesna wersja tej samej gry, która idealnie przeniosła klimat starej wersji w nowoczesność. Teraz w ręce fanów trafia kolejny tytuł związany z serią. #TheBureau : XCOM Declassified” jest prequelem „XCOM: Enemy Unknown”, stylistycznie to jednak całkiem inna bajka. Po pierwsze, kamera ustawiona jest za plecami postaci. Naszym bohaterem jest agent CIA, William Carter, którego zadaniem jest zawiezienie walizki o nieznanej mu zawartości do jednego z ośrodków amerykańskiego rządu. Szybko jednak dowiaduje się, że w walizce znajduje się kosmiczny artefakt, który w dodatku ulega zniszczeniu i tak oto nasz protagonista trafia w sam środek akcji.
W nowym „XCOMIE” niby spędzamy czas po prostu strzelając do ufoludków, ale podobnie jak w poprzednich tytułach istotną rolę odgrywa tutaj #strategia. Na każdą misję wybieramy sobie dwóch podkomendnych, którzy razem z nami mają osiągać kolejne cele w grze. Jeśli jeden z naszych żołnierzy umrze w trakcie akcji, już nigdy więcej nie będziemy mogli skorzystać z jego usług. A każda udana operacja pozwoli naszym chłopakom poprawić ich umiejętności – będą zadawali większe obrażenia, lepiej się kryli i walczyli wręcz. #TheBureau to #gra poprawna. Twórcom udało się zrobić strzelankę, która nie morduje tego, co w „XCOM” najważniejsze – strategii stosowanej w czasie rzeczywistym podczas każdej walki. Oczywiście kochana przez wielu turowość musiała zniknąć, ale AI nadal umie nas zaskoczyć. Jeśli komuś zależy na porównaniach, to ten tytuł to taka mieszanka „Mass Effect” a „Xcomem” – brzmi genialnie, a wyszło ok.
