Stary Hanks i morze

Kapitan Phillips
reż. Paul Greengrass
obsada: Tom Hanks, Barkhad Abdi
USA 2013, 134 min
A!A!A!A!

13 lat po „Cast Away” #TomHanks znowu udowadnia, że aby powstał dobry #film, wystarczą jedynie trzy składniki: on, świetny reżyser… i morze. U wybrzeży Somalii piraci porywają wielki transporter, na zakładnika biorąc jego kapitana (Hanks w tytułowej roli). Jednak zamiast filmu o walce potęg, pełnego efektownych wybuchów, dostajemy duszny, zrealizowany niekiedy w niemal paradokumentalnym stylu dramat psychologiczny.

#Reżyser #PaulGreengrass potrafi dotknąć istoty najbardziej skrajnych ludzkich emocji bez popadania w patos. Skupia się na postaciach, przygląda im się wnikliwie i z otwartością, nigdy nie ferując pochopnych wyroków. Amerykański #kapitan łatwo mógłby stać się herosem ze spiżu, a uzbrojeni po zęby somalijscy biedacy, eksploatowani przez morską mafię – bezmyślnymi agresorami. Na szczęście w „Kapitanie Phillipsie” żadna ze stron nie jest zredukowana do stereotypów. U Greengrassa imponuje umiejętność prowadzenia historii ponad czarno-białymi podziałami, bez melodramatycznego litowania się nad postaciami.

Dramaturgia ściśle łączy się tu z odpowiednią oprawą wizualną. Operator #BarryAckroyd wybiera sugestywne, surowe, intrygujące kadry, które sprawiają, że widz ma wrażenie, jakby osobiście uczestniczył w oglądanych wydarzeniach, czuł duchotę ciasnej szalupy, zapach odpalanej broni i opanowujący wszystkich bohaterów paniczny strach. Kluczem do sukcesu „Kapitana Phillipsa” są doskonale prowadzona narracja, świetne role i powściągliwość twórców. Oparty na faktach #film zachowuje skromność i psychologiczną wiarygodność, ani na chwilę nie gubiąc niezbędnego napięcia.

Dodaj komentarz

-->