Sobotnia premiera płyty MA w Klubie SPATiF!

Ma to wielka podróż piątki przyjaciół, którzy syntetyzując brzmienia analogowych zabawek z dobrodziejstwami nowoczesnej technologii, tworzą dźwięki, których chce się nie tylko słuchać. MA pokazuje, że inspiracje leżą nie tylko w zgranym studyjnym kolektywie, ale również w osobliwych miejscach, jak poddasze starego młyna z trzeszczącą podłogą, brzeg jeziora czy leśna polana wraz ze swymi sekretami ukrytymi od ściółki poprzez runo aż po korony drzew.
Już w sobotę, 4 marca, w Klubie SPATiF ma miejsce premiera ich płyty. Tuż przed premierą zdążyliśmy zadać im kilka pytań i zaprosić was na koncert!

Soul, rhythm blues, doo wop, electro, hip hop… Jakie rodzaje muzyki jeszcze ze sobą spajacie? I czy tak wiele gatunków odzwierciedla indywidualne zainteresowania muzyczne członków waszej grupy?

fot. Hubert Grygielewicz

Jakiekolwiek! To spajanie to nie jest efekt zamierzony, to raczej wynik intuicyjnych poszukiwań i improwizacji. No i jest to wypadkowa indywidualnych upodobań każdego z członków zespołu. Nigdy nie zakładamy w jakiej stylistyce ma być utwór, nad którym właśnie pracujemy. Jednak intuicja podpowiada nam jaka atmosfera pasuje do danego tekstu czy historii. Intuicja to narzędzie doskonałe!

Czym zajmujecie się na co dzień?

Martynka studiuje kulturoznawstwo. Olek pracuje w biurze Hydrotechnicznym jako kreślarz i inżynier, dorywczo naprawia skomplikowane urządzenia medyczne i zajmuje się mechaniką samochodową. W wolnych chwilach odświeża swoją wiedzę z zakresu fizyki stosowanej w komputerach- bo takie ma wykształcenie. Dominik jest Dj’em, pracuje w kawiarni i gra w jeszcze jednym zespole, o nazwie Kapitan Stereo. Kuba jest inżynierem dźwięku i realizatorem nagrań. Ma swoje studio i pracuje w nim przy nagraniach zespołów oraz nad muzyką do filmów i spektakli. Ja (Matys) zajmuję się głownie sprawami naszego zespołu, najwięcej czasu poświęcam na video i klipy, które realizujemy do spółki z moją dziewczyną- Dagmarą Pochyła. Czasem pomagam też Dadze w realizacji jej prac artystycznych. Aktualnie przygotowuję się do pracy nad energią w pieśniach i zbieram grupę śpiewu intuicyjnego. Zapraszam wszystkich chętnych- nie trzeba żadnych kwalifikacji, wystarczy dobry humor.

Jak wygląda u was proces powstawania utworów?

Bardzo dużo rejestrujemy. Składając utwory na płytę nagrywaliśmy jak szaleni- wszystko i na wszelkie sposoby. Dużo improwizacji i spontanu, bo to daje energię. Potem ten mały kosmos potencjalnych piosnek trzeba poddać żmudnemu procesowi segregacji i składania w kompozycje. Ale na tym etapie też dobra jest odrobina nonszalancji. Inaczej jest z tymi samymi piosenkami w wersjach koncertowych. Robimy dużo prób, potem jeszcze więcej prób, a potem jeszcze kilka prób i tuż przed samym koncertem wszystko zmieniamy i panikujemy.

Co was inspiruje?

Piękna kobieta w tańcu, koń w galopie i statek pod pełnymi żaglami!

Najbardziej inspirująca podróż którą odbyliście to…

Podróż w głąb siebie.

Jakie elementy „nowoczesne” wykorzystujecie podczas tworzenia muzyki?

Wszystkie dostępne. Lubimy nowinki techniczne, ale nie zawsze nas na nie stać. Myślę, że po tym wywiadzie może się to zmienić. Wracając do pytania- często używamy harmonizerów i efektów wokalnych. Znajdując do nich inne zastosowanie niż przewidziane przez producenta. Lubimy robić nasze własne sample. Na przykład w piosence Heaven’s Call można usłyszeć miarowe trzepanie… dywanu. Zaś w piosence „We Wish You Good Weed” wykorzystaliśmy książkę „Nie tak łatwo być Czesławem – Jarek Szubrycht, Czesław Mozil” jako instrument perkusyjny.

Czy na płycie usłyszymy dialekty plemienne?

Tak, jest to język ludu Anishinaabe z Ameryki Płn.

fot. Dagmara Pochyła

Wasz występ można potraktować jako performens, jako terapeutyczną podróż wgłąb siebie?

Dążymy do tego, żeby nasza muzyka miała działanie terapeutyczne, bo taka naszym zdaniem jest nadrzędna rola muzyki. Ostatnio doszły nas słuchy, że to się rzeczywiście sprawdza. Ktoś po odsłuchaniu płyty napisał o wcześniej wspomnianym Heaven’s Call „…No i jestem poskładany. Bo człowiek się zaczyna zastanawiać, że jednak muzyka trafia w serce zawsze, kiedy powinna….pchnął w moją duszę nadzieję, kiedy tak bardzo tego potrzebowałem…”

fot. Rafał Kopacz

Jak wyglądają wasze plany na najbliższe miesiące?

W drugiej połowie marca obędzie się premiera teledysku do drugiego singla z płyty „Swing Low” zatem zapraszamy na naszego fejsa.

Dodaj komentarz

-->