Nie przyznam się do tego, że oglądanie “Pitch Perfect” sprawiło mi pewną przyjemność. Na pewno tego nie powiem. Tak samo nie napiszę, że cieszę się widząc Annę Kendrick, Adama DeVinea i Elizabeth Banks (który odpowiada też za reżyserię) w drugiej części filmu, którego nawet nie dooglądałem do końca tak naprawdę.
Mniej się cieszę, że jest tutaj też Rebel Wilson, ale nie może być idealnie.
Zresztą co mnie to – i tak nie obejrzęc tego filmu. Przy ludziach.
