Przez cały rok odwiedzaliśmy miejsca, a w których kwitło koncertowe i klubowe życie; gdzie działa się polska muzyczna scena. Skłoniło nas to do wielu zażartych i długich debat. W końcu na tej podstawie wytypowaliśmy dla Was 4 miejscówki, które według nas zasługują, aby nagrodzić je Nocnym Markiem 2017 w kategorii Miejsce Roku. Dla ułatwienia zamieszczamy krótkie bio tych miejsc i podsumowujemy ich dokonania, a także tłumaczymy, dlaczego to właśnie im należy się nasze wyróżnienie. Teraz decyzja należy do Was – wybierzcie swojego faworyta i zagłosujcie na stronie nocnemarki.aktivist.pl!
Projekt LAB

Przestrzeń klubów muzycznych wpadła w ostatnich latach w kleszcze rynkowych zależności i niewyszukanej, weekendowej odpinki od pracy czy szkoły. I choć wciąż zdarzają się ludzie, którzy starają się przywrócić im społeczno-kulturowy potencjał, to częściej niż na płaszczyźnie line-upu bazują oni na kontekście pozamuzycznym. Projekt LAB jest w tym względzie inny. Istniejący już pięć lat poznański klub pracuje nad świadomością swoich słuchaczy z uchem przy głośniku. Obojętnie, czy zaprasza w swoje progi intrygujących i świeżych rodzimych hiphopowców pokroju PRO8L3M-u i Mordor Muzik, czy zaprawionych w bojach technicznych DJ-ów, takich jak Perc i Helena Hauff, czy przesuwających granice elektronicznego spectrum artystów, pośród których wymienić można chociażby Vatican Shadowa czy Dedekind Cut, wciąż poszerza horyzonty swoich bywalców – a wiadomo przecież, że im mniej ktoś jest zamknięty w swoich gustach, tym bardziej jest otwarty w życiu. I trudno się dziwić takiemu stanowi rzeczy, skoro głównego bookera i promotora tej przestrzeni można spotkać wszędzie, gdzie i nam zdarza się bywać – od wielkich, zagranicznych festiwali po małe, lokalne podziemne kluby. Bo jak sam kiedyś nam powiedział pod-czas pewnego niszowego koncertu w Warszawie, zwyczajnie czuje się w obowiązku, żeby jeździć i sprawdzać, co się dzieje gdzie indziej. A takie podejście cenimy sobie najbardziej. [fika]
POGŁOS

Jest taki samotny dom znajdujący się pomiędzy Powązkami a świątynią konsumpcjonizmu Arkadią. W jego murach mieści się Pogłos, czyli spółdzielnia socjalna otwarta przez szóstkę zajawkowiczków, którzy wtłoczyli wszystkie swoje pasje w cztery kondygnacje ulokowane w industrialnej okolicy. W tygodniu klub jest w stanie zaspokoić żądze m.in. fanów punka i hardcore’u (z wszelkimi prefiksami), młodych poetów i slamowej publiczności, maniaków śledzących stołeczny jazzowy i elektroniczny underground oraz czarnych legionów Brutażu. W podziemiach nowe kawałki ćwiczą najfajniejsze warszawskie gitarowe składy, a na górze zjecie najlepsze wegańskie pierogi w mieście. Po roku od otwarcia Pogłos buduje sobie równie mocną, jeśli nie silniejszą, reputację co CDQ , które przez lata gościło w tym samym miejscu. Wszystko dzięki otwartemu podejściu łączącemu różne środowiska oraz równościowym postulatom wypisanym na ścianie lokalu. To wszystko sprawiło, że Warszawa zyskała centrum niezależnej kultury z prawdziwego zdarzenia oraz model wart naśladowania. [croz]
SUROWIEC

Ma ciekawą estetykę i elastyczność, która sprzyja najróżniejszym wydarzeniom kulturalnym i muzycznym. To tutaj odbywają się koncerty, interesujące dyskusje, imprezy klubowe i noce liveactów. Bliskość fenomenalnego podwórka pełnego neonów to dodatkowa wartość – w Surowcu można było się bawić po kapitalnym festiwalu Nacisk, a w sezonie wiosenno-letnim można wziąć udział w Silent Disco pod chmurką. Tym, co mocno odróżnia klub od innych, jest stawianie na rodzime, najczęściej lokalne bookingi. Nie grają tu berlińscy kelnerzy, za to można usłyszeć różnorodnych wrocławskich DJ-ów – to jedno z nielicznych miejsc, gdzie oprócz techno wybrzmiewają również disco, house czy muzyka inspirowana Afryką. Surowiec to sympatyczna przestrzeń, którą zarządza ekipa z głową na karku i o otwartych uszach. [klim]
SZPITALNA 1

W samym centrum krakowskiego Starego Miasta, wśród turystycznych restauracji i wątpliwej jakości miejsc, bije również serce undergroundu. Ludzie przychodzą na Szpitalną nie tylko dla znakomitych i ambitnych bookingów, ale głównie dla niesamowicie przyjaznej, wręcz rodzinnej atmosfery. Tutaj każdy może poczuć się jak na domówce, z tą różnicą, że na Szpitalnej za deckami stoją profesjonaliści. Niewielkich rozmiarów klub obchodził niedawno swoje drugie urodziny, na których zagrała czołówka house’owej sceny – Kyle Hall i DJ Assault. W tym roku odbyło się tam też kilka imprez krakowskiego Unsoundu, a swoje regularne cykle mają tu kolektywy Radar, Szum czy Playmate. Reszta kraju może tylko pozazdrościć. [lech]

