Powszechnie znane są już lody wegańskie, naturalne, lody wykonane za pomocą ciekłego azotu. Aby w nawet najmniejszym stopniu nie ostudzać zainteresowania mrożonymi deserami, firmy prześcigają się w wymyślaniu nowych form, smaków, propozycji podania. Lody możemy spersonalizować, uczestniczyć w ich produkcji, bądź patrzeć, jak są miksowane przez maszyny i oddawane w ręce klientów prosto z taśmy produkcyjnej. Po zjedzeniu kulek pietruszkowych i marchewkowych, pomyślałam, że kombinując ze składnikami łatwo przekroczyć granicę dobrego smaku. Cóż, wytyczona w mojej głowie granica właśnie została przekroczona. Powstały lody mięsne.
Springbone Kitchen w Nowym Yorku postanowiła przyciągnąć zainteresowanie mediów (fakt, to im się udało) i klientów (podejrzewam, że z tym już może być odrobinkę gorzej) tworząc lody z… wołowego rosołu.
Znakiem charakterystycznym kuchni Springbone jest wykorzystywanie w każdej ze swych potraw bulionu z kości wołowych. Uważają, że wypełniają lukę w gastronomii bazującej na “zdrowej żywności”, a bulion wzmacnia układ odpornościowy, poprawia kondycję skóry i samopoczucie. Coś w tym musi być, bo na widok sorbetu z rosołu uśmiechnęłam się od ucha do ucha!
Jak smakują? Słodko-kwaśno, z delikatną nutą wołowego mięsa. Jak wyglądają? Są, oczywiście, krwistoczerwone.
Nie bójcie się jednak, swój kolor nie zawdzięczają dodatkowi mięsa, lecz malinom.
Zrobione są z malinowego puree, mleka kokosowego, soku z granata i syropu klonowego. I, oczywiście, rosołu.
Twórcy przekonują, że mięsne lody są nie tylko wyjątkowo smaczne, ale także bardzo zdrowe. Stworzyli je dla wszystkich, którzy są fanami rosołu, lecz w upalny dzień nie chcą spożywać go w wersji gorącej zupy; a także dla tych, którzy śledzą najnowsze trendy i nie przegapią okazji wydania 4 $ i zrobienia zdjęcia, które na instagramie z pewnością zrobi furorę.




