STO900

Warszawa

Do Sto900 w 1500 trafi liśmy jeszcze przed ofi cjalnym otwarciem. Podobnie jak kilkadziesiąt innych osób zwabionych zapowiedzią miłego, niezobowiązującego niedzielnego brunchu. Może i otwarcia nie było, ale wolnych stolików zabrakło w kilka chwil, co uświadamia, jaki w stolicy panuje (nomen omen) głód brunchowo-śniadaniowych miejscówek! Nowy lokal, choć wciąż jeszcze nie działa pełną parą, zapowiada się fajnie. Po pierwsze, wnętrza są jasne i przestronne, a wystrój przyjemnie niezobowiązujący. Jest kącik dla dzieci, pokój w stylu vintage oraz duża sala „stołówkowa” z dużymi stołami, przy których można zasiadać większą ekipą i przez „okno” w ścianie podglądać kucharzy. Na razie przetestowaliśmy brunch. Płacimy 20 PLN i jemy, co chcemy (płatne osobno: kawa, herbata, soki). Do wyboru mamy kilka rodzajów serów (bardzo dobry koryciński), hummus, pastę z oliwek, twarożki z warzywami, jajka na twardo z krewetką, rozmaite dżemy, do tego dania na ciepło: bekon, jajecznica, placuszki z twarożku, a także pieczone na miejscu pieczywo. Gdybyśmy musieli się do czegoś przyczepić, to do braku większej ilości świeżych warzyw. Menu obiadowe też wygląda zachęcająco – na wielkiej tablicy za barem anonsowane są falafel z tzatzikami, kuskus z fetą i grillowanymi warzywami, wegetariańska zupa marokańska z cieciorką i sto900burger. Na pewno wrócimy przetestować. Uwaga, na razie można płacić tylko gotówką! [Sylwia Kawalerowicz]

Dodaj komentarz

-->