Równonoc

Warszawa ul. Chmielna 5, lok. 1

#Warszawa nie śpi. A przynajmniej usilnie próbuje, bo niektórzy lokatorzy i strażnicy miejscy próbują jej palcem wskazać drogę do sypialni. Na szczęście na posterunku stoją kolejni restauratorzy, którzy dbają o komfort imprezowych głodomorów. Jeśli więc na imprezowym szlaku poczujecie ssanie w żołądku, to na stołecznej mapie macie kolejną atrakcyjną alternatywę dla kebaba czy belgijskich frytek, w dodatku w świetnie położonym punkcie. Na Chmielnej z otwartymi ramionami przywita was #Równonoc. Położona blisko Nowego Światu knajpa jest sprofilowana głównie przekąskowo i na razie nie oferuje pełnoprawnych zestawów obiadowych (a może to nasz apetyt okazał się zbyt duży), ale wszystko, czego posmakowaliśmy, było na naprawdę wysokim poziomie. #Lokal odwiedziliśmy za dnia, nie udało nam się więc zobaczyć w akcji głównej sali, która podobno świetnie sprawdza się jako #parkiet. Wnętrze jest na tyle przyjemne, że z chęcią do niego wrócimy po zmroku. Mocnym punktem menu są bagietki na ciepło z dodatkami (10-15 PLN). Od dość tradycyjnych, takich jak pasta z cieciorki i szpinaku czy z czarnych oliwek i sera z suszonymi pomidorami, przez warianty z łososiem i kaparami czy mielonym mięsem, po prawdziwie hitowe połączenie – krewetki i daktyle. Brzmi dziwnie, ale smakuje naprawdę nieźle. Na rozgrzewkę możecie też wciągnąć krem z groszku z grzankami (10 PLN), który jest zaskakująco pikantny i mocno rozgrzewający, a potem spróbować którejś z sałatek, obie w bardzo interesujących wariantach: z grillowanym oscypkiem lub z ośmiornicą (18 PLN). My skosztowaliśmy drugiej opcji, która wypadła zdecydowanie na plus. Wieczorem do piwa lub wódki możecie też zamówić tatara (10 PLN) lub jamajskiego pieroga, dostępnego zarówno w wersji mięsnej, jak i wege (także za dychę). #Równonoc serwuje naprawdę porządne przekąski i będziemy do niej regularnie wpadali. Niezależnie od pory dnia.

Dodaj komentarz

-->