Recto | Verso

Warszawa

Wszyscy, którzy choć raz zmuszeni byli spędzić dzień w Bibliotece Narodowej (a jeśli są wśród was magistrzy, którzy tego nie zrobili, to znaczy, ze świat naprawdę powinien skończyć się w tym roku), wynieśli stamtąd pewnie dwa traumatyczne wspomnienia. Pierwszym z nich są buczące świetlówki, już po kilkunastu minutach doprowadzające ludzi na skraj szaleństwa, drugim – niesmaczny żart, znany do niedawna jako bufet Biblioteki Narodowej. O ile obecna kondycja świetlówek nie jest mi znana, o tyle z całą pewnością mogę stwierdzić, że bufet przestał straszyć, a zaczął koić – dobrym i niedrogim jedzeniem przywraca do formy nadwyrężone przesiadywaniem w BN-ce ciała i umysły. W menu dużo pierogów (oprócz tych „klasycznych” także z soczewicą, włoskie z mięsem, pomidorami i ziołami, meksykańskie, z serem i z owocami, wszystkie po 7,50 PLN) i naleśników (m.in. z pieczonym jabłkiem, cynamonem i śmietaną). Są też dania mniej „studenckie”, np. miruna w sosie orzechowym, gnocchi z gorgonzolą i parmezanem (12 PLN). Ja zdecydowałam się na jedną z propozycji śniadaniowych – jajecznicę „wiejską” z cebulką i wędzonką (5 PLN, była też wersja z oliwą trufl ową – 8 PLN). Bardzo duża porcja (bardzo dobrej jajecznicy) przerosła moje możliwości, ale starczyło jeszcze miejsca na pyszny sok z wyciskanej pomarańczy z mandarynką i brzoskwinią (3,50 PLN). Duży plus za oszczędny, funkcjonalny i ładny wystrój. Nawet jeśli nic was już nie zmusza do przesiadywania w Bibliotece Narodowej, warto przed spacerem po Polu Mokotowskim wstąpić na tanie i dobre śniadanie. Kuchenne rewolucje w BN-ce zaliczone na piątkę, czekamy jeszcze na rewolucje toaletowe. [Olga Wiechnik]

Dodaj komentarz

-->