Wybierając się do Kofeinny, sprawdziłam na mapie jej dokładną lokalizację. Na co dzień nie mam problemu z odnalezieniem się w przestrzeni miejskiej, ale w gąszczu osiedli przy ulicach Żaryna i Biały Kamień straciłam orientację. Nie wiedziałam, gdzie jestem i gdybym nie musiała napisać tej recenzji, pewnie bym się poddała. Ale nauczona doświadczeniem radzę nie podupadać na duchu i szukać, pytać przechodniów, sprawdzać nazwy uliczek. Dla tych smakołyków i supersmacznej kawy warto tropić Kofeinnę nawet i przez pół dnia. Wchodząc do bistro, ma się lekkie obawy, że będzie drogo. A to dlatego, że lokal znajduje się w nowoczesnym budynku przylegającym do siedziby banku Millenium. Wokół rozciąga się bardzo nowoczesne i ekskluzywne osiedle. A jednak ceny nie przerażają. Przyszłam głodna jak wilk i chciałam zjeść coś konkretnego. Niestety na zestaw lunchowy za 19,90 PLN było już za późno. Po uzgodnieniu z kucharzem, co lubię jeść i jak to się ma do jego propozycji, umówiliśmy się na sałatkę cesar z tuńczykiem (21 PLN). Na mój stolik po chwili wjechała sałatka marzeń – duża i pachnąca. W miseczce był smaczny tuńczyk, rukola, pyszne suszone pomidory, małe pomidorki cherry i ocet balsamiczny. Kompozycja wszystkich składników perfekcyjna, a ocet balsamiczny – niebiański. Jak się później okazało, szef kuchni przygotowuje go samemu. Zachęcona wyjątkowo sycącym i udanym daniem, uległam namowom kucharza na deser. Puszysty sernik na orzechowo-karmelowym spodzie okazał się strzałem w dziesiątkę. Do tego herbata (6 PLN) i już miałam wrażenie, że jestem w niebie. Sprawdźcie, czy wasze kubki smakowe też dadzą się tak uwieść! PS. Informacja o daniu lunchowym umieszczana jest codziennie na Twitterze! [Paulina Zakrzewska]
Kofeinna
Warszawa
