Dzik Malina

Warszawa Dzik Malina

Dzik w skansenie

Do nowo otwartej knajpki z dziczyzną redakcja, jak mi się wydawało, wysłała mnie dlatego, że jem wszystko. Ozór, galareta, szpik – nie jadam, ale zjem, nie kocham, ale się nie brzydzę. Po wejściu do środka mój paranoiczny radar podpowiedział mi jednak, że motyw musiał być inny. Kara – wymierzona folklorem, a nie polikiem wołowym. Za niedotrzymane deadline’y, nieodebrane telefony, pracowitą prokrastynację.

Wystrój lokalu na Marszałkowskiej to zarazem skansen i przedstawienie w przedszkolu, trochę Austro-Węgry, trochę dziecięca przychodnia z wesołymi malunkami. Dzik w chłodni, malina na ścianie. Właściciele wyszli najwyraźniej z założenia, że żeby klient był syty, gęsto musi być nie tylko na talerzu. Mamy więc knajpiany horror vacui: słoje i słoiczki na regale, serwety upstrzone kwieciem, lampy we wzorki, stare żelastwo na półkach i nowa plazma z zapętlonym filmem o kaszance. Wiją się kiełbasy, leżakują salcesony, obok beza z marakują, a na ścianie jakiś aspirujący Nikifor odpędzlował brzezinkę i malinki. Inny powiesił zdobne talerzyki. Jednak nie wypada oceniać knajpy po landszafcie.

dzik-malina

W menu Dzik Malina ma spore stadko, choć rzeczony odyniec chyba gdzieś pierzchł – wypatrzyłem go jedynie w golonce i kiełbasie. Mniej szczęścia za to miały jelenie, sarny i kaczki, które kończą tu w swojskim, tradycyjnym towarzystwie, czy to pyz, buraczków zasmażanych, czy kapusty. W niedzielne popołudnie na nasz stół przydreptały więc sarna w strogonowie z bagietką czosnkową (19 zł) i jeleń w gulaszu z grzybami i kaszą (28 zł). Zupa zacna, dobrze doprawiona, lekko słodkawa, ale z drugiej strony jak na strogonow zaskakująco rzadka. Dobrze, że buła była. Z kolei gulasz to skucha. Zapowiadane grzyby zjadł chyba jeleń, mięso zaś może bardzo kruche i aromatyczne, ale osamotnione w asyście dużej łychy kaszy gryczanej. Zamiast sosu, który tę potrawę by scalił, kępki dekoracyjnego chwastu.

I tu leży dzik pogrzebany – więcej ozdób niż sensu, zarówno na talerzu, jak i na ścianach. Może to mój błąd i ustrzeliłem złe danie spośród kilkudziesięciu obecnych w karcie? W końcu stolik obok zaczął rozmowę od: – Ty chyba nie sądzisz, że będę to jadła – rzuciła na oko 10-letnia dziewczynka do ojca. Ale już po chwili zatłuszczone paluszki wędrowały po kiełbaskach i kromkach ze smalcem i kartkowały łapczywie menu w poszukiwaniu kolejnych zdobyczy. To nie wpłynęło jednak na ogólne wrażenie: dzik jest, malina jest, ale cudu brak.

Dzik Malina
ul. Marszałkowska 62
godziny otwarcia:
pon.-pt. 11.30-22.00
sob. 12.00-23.00
niedz. 12.00-22.00

Dodaj komentarz

-->