Corner Cafe

Warszawa

Gdy warszawski party animal nieoczekiwanie wstanie w sobotę przed 10, okaże się, że ma dla siebie dużo czasu, z którym nie do końca wiadomo, co zrobić. Wtedy przypomina sobie dawny zwyczaj czytania sobotniej gazety i biegnie po nią. Dosłownie. Żeby było ciekawiej, zakłada adidasy i truchtem udaje się po prasę. W ten sposób dotarłem z Ochoty aż do kiosku na Marszałkowskiej, modląc się, żeby żaden znajomy nie spotkał mnie w dresie. Żeby uniknąć ryzyka, schowałem się w #CornerCafe. Pani za ladą chyba wzięła mnie za dresiarza, ale starała się być miła. #CornerCafe nie jest żadną sieciówką, ale ma potencjał, by nią zostać. Te same wnętrza, które nie robią szczególnego wrażenia, ale zarazem nie przeszkadzają, plus znany miks napojów w standardowych cenach. Mały zestaw kanapkowo-kawowy będzie was kosztować ok. 25-30 PLN. Trochę za dużo, zwłaszcza że kanapka wygląda mało zachęcająco. W upalny dzień postawiłem na mango smoothie  – to była słuszna inwestycja. Z #CornerCafe wyszedłem zadowolony, ale tłumaczę to dobrym samopoczuciem po bieganiu. Po tak świetnym adresie spodziewałem się czegoś lepszego. Ale nie narzekam, grunt, że nie wprowadził się tu kolejny bank. [Mladen Petrov]

Dodaj komentarz

-->