Ostatnio kręcił głównie teledyski i reklamy, ale od poprzedniego pełnometrażowego filmu tego reżysera-outsidera, czyli słynnych „Spring Breakers”, minęło już ponad 6 lat, więc zdążyliśmy się mocno stęsknić. Pamiętna rola Jamesa Franco w tym obrazie jako ekscentrycznego dilera Aliena stała się istnym papierkiem lakmusowym dla gatunku „stoner movie”. Korine zdaje się podążać podobnym tropem w swoim nowym projekcie „The Beach Bum”, w którym Matthew McConaughey gra wiecznie upalonego poetę imieniem Moondog (plotki głoszą, że palił na planie prawdziwą marihuanę). Fabuła filmu pozostaje na razie zagadką. Wiadomo tyle, że mamy śledzić bulwersujące perypetie głównego bohatera-buntownika, który żyje na swoich własnych zasadach w Miami. Opublikowany na dniach trailer ukazuje Moondoga często będącego na bakier z prawem, ale jednocześnie czerpiącego garściami z celebryckiego stylu życia. Raz karmi kota piwem, kiedy indziej zabiera się na pokład samolotu ze ślepym pilotem palącym wielkiego jointa (granego przez – notabene – George’a Clintona). Do tego, między klipami z kreskami koki i liśćmi marihuany, McConaughey gra w golfa z Jonah Hillem, całuje Islę Fisher czy włóczy się po nocy z Zacem Efronem. Ale uwaga! Na ekranie pojawia się też znany ze swego uwielbienia dla zielska Snoop Dog, a do tego dawno niewidziany Martin Lawrence. Zapowiada się niezła mieszanka wybuchowa. Czy kultowy coenowski The Dude doczeka się godnego następcy?
„The Beach Bum” będzie miał swoją premierę w marcu podczas słynnego festiwalu South by Southwest w Austin. Mamy nadzieję, że niedługo potem trafi i do Polski.
Tekst: Anna Chojnacka

