Najntis
Kocham Matrixxmana. Dlatego słuchając po raz pierwszy jego debiutanckiego longplaya, byłem przerażony, że nie da sobie rady. Na szczęście już pierwszy numer, „Necronomicon”, przekonał mnie, że nie ma się o co martwić. Amerykański producent od dwóch lat fascynuje się brzmieniami z Detroit, Chicago i Berlina, łączy je na swój własny, mroczny sposób, tworząc jedyny w swoim rodzaju energetyczny, oldschoolowy klimat.
Wcześniej Matrixxman znany był głównie jako producent hiphopowy, robił bity m.in. dla YG, Leifa czy Ty Dolla Sign. Na swoim długogrającym debiucie po raz kolejny skupia się jednak na fascynacji mrocznymi klimatami. Korzystając z acidowych brzmień i bitmaszyn, składa hołd klasycznemu techno, ale często odnosi się również do święcącej obecnie największe triumfy odmiany tego gatunku. „Homesick” to maszyna, która na chwilę przeniesie nas do przeszłości, i kolejny przykład na to, że muzyka, która sięga wstecz, może iść naprzód. Już widzę moich uzależnionych od winylu znajomych oczekujących pod najbliższym sklepem z płytami na przyjazd tego krążka. Oldschool dawno nie brzmiał tak świeżo.
Matrixxman
„Homesick”
Ghostly International
Zobacz także:
Od spektakularnego debiutu, przez odrzucony przez wytwórnię, niewydany longplay „Love for Sale”, aż po rozpoczętą siedem lat później powrotną trylogię – Bilal zawsze z estymą zerkał w stronę mistrzów takich jak Prince, Mayfield, Stone czy Wonder. Czytaj więcej>>
Twórcy mieli świadomość, że historię dobrego złodzieja, który wciska się w zmniejszający kostium i wraz z armią mrówek ratuje świat, krążąc po węzłach sanitarnych i pionach wentylacyjnych, lepiej potraktować z przymrużeniem oka. Czytaj więcej>>
Leon sięga jeszcze głębiej i wskrzesza klasyczny soul z elementami gospel, dzięki czemu zabiera nas w podróż do epoki, kiedy przemysł muzyczny dopiero raczkował… Czytaj więcej>>

