Tajoteka
Mor lam (lub molam) to tradycyjna tajsko-laotańska forma muzyczna. Tak egzotyczna i nietypowa, że nad jej znaczeniem głowią się muzykolodzy z całego świata. Miejscowi nie mają chyba jednak z nią problemów, bo molam tłumaczą po prostu jako przebój czy groove.
Ci, którzy widzieli The Paradise Bangkok Molam International Band na Off Festivalu, powinni mieć pojęcie, o co w tym wszystkim chodzi. Zespół zastępujący kapryśną Solange „wszedł z ławki” i okazał się czarnym koniem imprezy. Jeśli chcecie sobie przypomnieć, jak to leciało, albo poznać kolejne świetne, tegoroczne wydawnictwo z południowo-wschodniej Azji, to nie możecie przegapić tej płyty. Choć to pozycja raczej dla etnonerdów, to jestem przekonany, że „21st Century Molam” może okazać się hitem podczas trwającej do wschodu słońca letniej imprezy. Zero wokali, taneczny trans i typowo rockowy groove, do którego przyzwyczaiły nas kapele znad Zatoki Tajlandzkiej. Trochę tak jakby garażowe trio grało bez ambicji na wielkie popisy podkład dla szalonych improwizacji na egzotycznych instrumentach. Chwilami brzmi to jak mniej nawiedzona wersja Goat, chwilami jak jakiś mocno awangardowy shoegaze. Oczywiste jest jedno – niesamowita radość i świeżość bijąca z tej muzyki. Nawet jeśli dźwięk khaenu (rodzaj drewnianej harmonijki ustnej) jest dla was równie niestrawny jak ostre tajskie curry, to w obu przypadkach pomoże niezawodne zimne piwo. Tu nie ma się nad czym zastanawiać, bo to po prostu płyta do tańczenia. Póki trwa lato i możemy się oszukiwać, że żyjemy w ciepłym klimacie!
The Paradise Bangkok Molam International Band
„21st Century Molam”
Paradise Bangkok
4A!
MUZYKA

