Nie mam pojęcia, jak ten facet to robi. Podobno ma już 50 lat. Podobno, bo energią i muskulaturą mógłby konkurować z niejednym młodzieńcem. Kiedy nie koncertuje, występuje w filmowych hitach albo nagrywa płyty – jego ostatni album „Strut” ukazał się w tym roku. Muzyk doskonale wie, jak działają na nas jego skórzane spodnie, odsłaniające co nieco marynarki i ten głos… Głos warty pięciu nagród Grammy! Kravitz zwykle doskonale radzi sobie solo. Sam pisze teksty, sam komponuje i aranżuje utwory, jednak w trasie przydaje mu się wsparcie. Podczas koncertu oprócz gwiazdy wieczoru usłyszymy gitarowego wymiatacza Craiga Rossa oraz fantastyczną perkusistkę Cindy Blackman, prywatnie żonę Carlosa Santany. Kravitz jest jednak tylko jeden i to bez wątpienia do niego będzie należeć show. Niech tylko na łódzkim koncercie zaśpiewa „I Belong to You”. Na odzew żeńskiej części publiczności nie będzie trzeba czekać. You belong to me, Lenny!
Lenny Kravitz jak wino w Łodzi

