Nie można chodzić do kina? Można! Tylko musi to być kino, jakie w Polsce ciężko znaleźć. Na fali obostrzeń związanych z koronawirusem powróciła moda na kina samochodowe!
Kino samochodowe – koronawirus
W Polsce jeszcze przynajmniej przez dwa tygodnie nie pójdziemy do kina. Tymczasem w Niemczech tłumy oglądają wspólnie klasykę kina. I nie mówimy tutaj wyjątkach czy kreatywnym wykorzystaniu prawa, jak w przypadku szwedzkiego klubu, który wciąż organizuje koncerty. Kina samochodowe w wielu krajach działają bez żadnych zmian. Autokino Essen w Niemczech od początku obostrzeń związanych z pandemią sprzedało wszystkie bilety na swoje seanse. Co ciekawe właściciele kina wcale nie wyświetlają najnowszych hitów. Przykładowo 6 kwietnia „sold out” miał miejsce na projekcji niemieckiego filmu „Manta Manta” z 1991 roku.
Wyświetl ten post na Instagramie.
Podobnie sytuacja ma się w Kolonii, gdzie filmy mogą oglądać właściciele aż 250 samochodów. Wszystko odbywa się bezdotykowo. Bilety sprzedawane są przez internet, a kasjer skanuje kod kreskowy przez zamkniętą szybę auta.
Nie trzeba było długo czekać na naśladowców. W Dusseldorfie w piorunującym tempie powstało kino plenerowe zaaranżowane na parkingu supermarketu. W mieście Marl właściciele baru dla motocyklistów zawiesili na zapleczu wielki ledowy ekran i zaprosili kierowców do wspólnego oglądania „Króla Lwa” i „Parasite”.
Kina plenerowe Korea Południowa
Popularność kin samochodowych wzrosła też w Korei Południowej. W Daegu, miejscu będącym ogniskiem Covid-19, sprzedaż biletów na seanse wzrosła o 20%. Równocześnie władze Seulu wystawiły duży ekran w jednym z parków. Dostępny jest on na darmowe seanse, ale tylko dla właścicieli samochodów.
Co ciekawe sprawa ma się zupełnie inaczej w ojczyźnie kin samochodowych. W USA działa w tej chwili tylko 25 z 320 zarejestrowanych tego typu kin, a właściciele nie mówią o jakimś wielkim zainteresowaniu tematem. Z kolei w Kanadzie zamknięto wszystkie placówki tego typu.

