Import/Export

Podczas gdy promotorzy, dziennikarze i blogerzy pieją wniebogłosy o przyjeżdżających – często po raz kolejny – do Polski zagranicznych gwiazdach, krajowi artyści coraz częściej zaczynają pojawiać się w line-upach zachodnich, wschodnich, północnych i południowych festiwali. Jeszcze przez chwilę, rozpieszczone zagraniczne media zapewne nie będą ich dostrzegać, a krajowe periodyki głównego nurtu prześpią ten moment, czekając na fajerwerki pokroju kontraktów w #NinjaTune czy nagród od #BBC. Oddajemy więc tym artystom sprawiedliwość. Bo miło jest na obczyźnie spotkać rodaka, szczególnie jeśli prezentuje klasę i obycie.

#CatzNDogz na #MeltFestival, Niemcy

Pisanie o tym, jak często za granicą pojawiają się krajowe ekipy deathmetalowe, folkowi modernizatorzy, #PaprikaCorps czy – właśnie – #CatzNDogz, mija się z celem. Jeśli ktoś tego nie wie, to znaczy, że kompletnie go to nie interesuje. I choć szczeciński house’owy duet właściwie non stop jeździ po świecie i ma mnóstwo zabookowanych występów na Ibizie , to jego pojawienie się na tegorocznym Melcie należy przynajmniej odnotować. Szczególnie że nie wiąże się on z promocją żadnej firmy czy dotacją z instytutu. Po prostu się należy. Jak psu zupa.

#19.07 – #21.07 Ferropolis, Niemcy

#AnOnBast na #3000Grad, Niemcy

Google Translate podpowiedział mi, że Grad w języku naszych zachodnich sąsiadów oznacza „stopień” i to właściwie jedyna rzecz – poza niepełnym jeszcze line-upem – której udało mi się dowiedzieć o tym sierpniowym festiwalu. Na stronie internetowej jego organizatorzy mają jednak pełno przyjaźnie wyglądających rysuneczków, a do odwiedzających zwracają się per Freunde, co potwierdza słowa występującej tam w tym roku #AnOnBast – elektronicznej producentki i didżejki. Znana z wydawanych w zagranicznych labelach solowych nagrań i współpracy z trębaczem Maciejem Fortuną, miłośniczka technicznych temp i żywego groove’u wytłumaczyła mi bowiem, że to specyfika niemieckich imprez. – Oni mają to do siebie, że wynajdują tu jeziorko, tam opuszczony plac zabaw, przystrajają i robią wielki festiwal. Rok temu grałam na podobnym, choć mniejszym, nazywał się #Nachtdigital i ta sama sytuacja – jeziorko, scena 50 m od niego, można tańczyć w wodzie, nigdzie nie widać logo sponsora, a ludzie mogą wnosić na te trzy dni wszystko, łącznie z alkoholem i kiełbaskami. To stwarza zupełnie inne warunki do przeżywania muzyki.

#16.08 – #18.08 – gdzieś w Niemczech

Pełną listę znajdziecie w lipcowym numerze Aktivista.

Dodaj komentarz

-->