„Git” – różowe lata 90.

(„Dope”) reż. Rick Famuyiwa, obsada: Shameik Moore, Tony Revolori, Kiersey Clemons  USA 2015, 103 min, 1 kwietnia

Dawno żaden film nie sprawił mi tyle radości co „Git”. Dlaczego? Można długo wymieniać. Świetnie poprowadzona narracja, poczucie humoru, zabawne dialogi, fantastyczny montaż i – last but not least – cała warstwa ikonograficzna: od gangsterskiej dzielni kalifornijskiego Inglewood i złotych łańcuchów po kolorowe ciuchy, jordany oraz nieodłączne walkmany przy pasku.

Film Famuyiwy to niespełna dwugodzinny hołd dla lat 90. i królującej wtedy w Stanach Zjednoczonych kultury hiphopowej. Tak właśnie nosi się troje głównych bohaterów – Malcolm, Jib i jedyna przedstawicielka płci pięknej w tym towarzystwie Diggy – którzy wzbudzają powszechną wesołość na licealnych korytarzach. Podczas gdy ich rówieśników interesuje przede wszystkim dilerka i łatwy zarobek, Malcolm i spółka należą raczej do geeków, szkolnych kujonów, których aspiracje sięgają samego Harvardu

I choć reżyser odchodzi od stereotypowego wizerunku czarnoskórego nastolatka, to pokazuje jednocześnie, jak trudno wyrwać mu się ze swojego środowiska. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której po pewnej imprezie zakończonej strzelaniną (a jakże!) w swoim plecaku Malcolm znajduje broń i sporą porcję narkotyków zamiast książek. Fabuła filmu „Git” skupia się w dużej mierze na próbach pozbycia się feralnego pakunku. A że można przy okazji, korzystając ze szkolnego laboratorium, rozkręcić całkiem nieźle prosperujący biznes, to zupełnie inna sprawa.

Młodzi bohaterowie zostają wrzuceni w sam środek komedii pomyłek, gdzie jedno zdarzenie pociąga za sobą szereg kolejnych. Bo pomimo wyraźnego przesłania „Git” to przede wszystkim kino rozrywkowe. I to z tej najwyższej półki. Z jednej strony co rusz wywołujące salwy niczym niewymuszonego śmiechu, z drugiej wzbudzające sentyment za rzeczywistością, którą tak dobrze znamy z MTV czy kolorowych czasopism. Mówi się, że w kinie dużo łatwiej wzruszyć niż rozbawić. Amerykańskiemu reżyserowi udało się i jedno, i drugie.

 

 

Dodaj komentarz

-->