Nie znosiłem tego Bąkowskiego. Aż mnie trzęsło. Nieważne, pod jakim szyldem nagrywał, zawsze mnie irytował. Wystarczało mi kilka wersów czy nawet słów, by nacisnąć nie stop, ale od razu open albo delete. Przemogłem się jednak, wysłuchałem solowego krążka poznaniaka i teraz biję się w pierś i kajam: to nie on mi przeszkadzał, a jedynie otoczka.