Drobne przesunięcia

Weronika Gęsicka
Weronika Gęsicka Untitled #12_Holiday

Wycina, przerabia, przekleja. Pod jej ręką sielskie pejzaże zaczynają budzić niepokój, a niepozorne portrety mogą przyprawić o gęsią skórkę. Kolaże Weroniki Gęsickiej bazują na archiwalnych zdjęciach, ale opowiadają o bardzo współczesnych lękach i frustracjach.

Korale, które duszą, radosne dzieci skaczące w głąb wiru, podmiejskie rezydencje bez wyjść. Prace Weroniki Gęsickiej igrają z wyidealizowanymi obrazami archiwalnych fotografii. Artystka przekopuje banki zdjęć, przeglądając tysiące fotografii z lat 50. i 60., i wybiera te, w których widzi potencjał. Potem je przerabia, nadając zdjęciom zupełnie nową wymowę. Rozpoznawalność przyniósł artystce cykl „Traces”, prezentowany w 2016 r. w sekcji ShowOFF krakowskiego Miesiąca Fotografii. Jej najnowsze prace kontynuują fascynację pozornym obiektywizmem fotografii, ale wydają się jeszcze bardziej mroczne i niepokojące.

Weronika Gęsicka

Weronika Gęsicka Untitled #1_Smash

Najnowsze prace Gęsickiej podzielone są na trzy cykle: „Holiday”, „Cocoon” i „Smash”. – Każdy z nich w jakimś stopniu opowiada o poczuciu rosnącego napięcia i kulturze strachu, w której od jakiegoś czasu żyjemy – tłumaczy artystka i dodaje: – Można zauważyć coraz większy rozdźwięk między rzeczywistością z programów informacyjnych, w których jesteśmy zalewani negatywnymi informacjami ze świata, a rzeczywistością social mediów, dziwną, sztucznie wykreowaną krainą, gdzie życie toczy się swoim rytmem, a możliwość pełnej kreacji przedstawianych treści sprawia, że możemy się tam poczuć bezpiecznie. Trudno jest czasem poruszać się między tymi tak odmiennymi rzeczywistościami, co powoduje napięcia i frustracje – tłumaczy Gęsicka. Artystka pracowała nad kolażami równolegle. W każdym z projektów jej uwaga była skupiona na jakimś innym aspekcie, ale po jakimś czasie okazało się, że cykle te w pewien sposób się przenikają.

Weronika Gęsicka

Weronika Gęsicka Untitled #4_Cocoon

Jej najnowsze prace są czarno-białe, co może być zaskoczeniem dla tych, którzy znają kolorowe fotografie z nagradzanego cyklu „Traces”. Tam kolor był bardzo ważny i spełniał określoną funkcję: charakterystyczne pastelowe barwy budziły skojarzenia z amerykańską sielanką, wprowadzały widza w ten idylliczny nastrój. – W nowych pracach zdecydowałam się na czerń i biel, gdyż narzuca to pewnego rodzaju wyciszenie i pozwala skupić uwagę na innych elementach. W cyklu „Smash”, w którym przekształcam archiwalne portrety, ważne było dla mnie skoncentrowanie się na gestach; są one jednym z wielu elementów budowania obrazu, u mnie stają się głównym tematem zdjęć. Neutralne początkowo układy dłoni poprzez drobne przesunięcia i ingerencje stają się narzędziem opresji, biorą udział w akcie autoagresji – tłumaczy artystka. W serii „Cocoon”, pokazującej typowe domki na przedmieściach przerobione na prywatne twierdze, ważna była dla niej konstrukcja budynków, skupienie się na ich formie i detalach. Ostatni z projektów, „Holiday”, wykonany jest na bazie pamiątkowych zdjęć z wakacji: – To prace ukazujące moment „pomiędzy”: między końcem starej rzeczywistości a początkiem nowej, między strefą bezpieczną a zagrożeniem, krótka chwila, kiedy zbliża się zmiana, ale my jeszcze tego nie dostrzegamy. Czarno-białe fotografie budzą w nas nostalgię za przeszłością, tęsknotę za dawnymi czasami, które wydają się ucieczką w bezpieczną, bo dobrze już poznaną przestrzeń. Chciałam pozostawić w tych pracach taki właśnie rodzaj emocji. Ludzie na zdjęciach wydają się zawieszeni w błogostanie, ale to, co do nich zmierza, wydaje się nieuniknione – opowiada Gęsicka.

Weronika Gęsicka

Weronika Gęsicka Untitled #17_Smash

Pierwsze prace najnowszych serii zaczęły powstawać już w 2018 r., na długo przed pandemią i globalnym lockdownem, ale wydaje się, że świetnie oddają dzisiejsze lęki i obawy. – Myślę, że już od jakiegoś czasu czujemy ogólny niepokój wynikający z różnych zdarzeń na świecie. Człowiek ma tendencję do odsuwania od siebie problemów, które mogą wydarzyć się dopiero w przyszłości lub dzieją się daleko od nas. Nie da się jednak pewnych rzeczy odsuwać w nieskończoność, bo zaczynają się wtedy nawarstwiać i w pewnym momencie przytłoczą tak, że będzie już za późno na jakiekolwiek działanie. Mam wrażenie, że znajdujemy się właśnie w momencie tego nawarstwiania i obecna pandemia to tylko początek serii różnych zdarzeń, które dotkną znaczną część świata.

Prace Weroniki Gęsickiej będzie można zobaczyć podczas wystawy „Cliffhanger” w warszawskiej galerii Jednostka w dniach 1-17.10.

Traces:
Weronika Gęsicka, Untitled #1 z cyklu „Traces”, 2015-2017. Dzięki uprzejmości artystki i Galerii Jednostka
Smash:
Weronika Gęsicka, Untitled #8 z cyklu „Smash”, 2019-2020. Dzięki uprzejmości artystki i Galerii Jednostka

-->