Czarne oddzielnie, kolory oddzielnie. Nowa płyta Haim

Naprawdę zmęczyłem się, przestępując z nogi na nogę w oczekiwaniu na jedną z najgorętszych premier tego roku. Uważnie wymierzane singlowe strzały znaczyły drogę w sam środek tarczy i po rewelacyjnych , #Falling”, „Don’t Save Me” i „#TheWire szykowałem się na headshot. Na punkcie dziewczyńskich piosenek trzech sióstr z Kalifornii zwariowałem zresztą nie tylko ja. Zwariował i niezal, i mainstream. Trzy zwykłe, fajne laski śpiewają zwykłe, fajne piosenki. Paradoksalnie ta radosna bezpretensjonalność, za którą pokochaliśmy powrót poprockowego, ejtisowego grania na doskonałym debiucie Ladyhawke, wydaje się przekleństwem #DaysAreGone. Bo przecież te doskonale znane skądinąd melodie, metrum i obowiązkowe „uuu” i „ooo” są tu często równie wyblakłe, co stare t-shirty ze Springsteenem i Tiną Turner. Stylowe, ale mocno wypłowiałe. Modne, ale do cna znoszone.

Dodaj komentarz

-->