#PiotrBartoszek
Fotograf i fotoedytor freelancer, bloger (Pańska Skórka, czyli subiektywnie o Warszawie, i Pita Nażarty, czyli subiektywnie o jedzeniu)
Od półtora roku biegam regularnie, chociaż pierwsze sześć miesięcy nie powinno się liczyć, bo było to truchtanie po bieżni na siłowni. W miasto wybiegłem rok temu. Pierwsza trasa, trzy kilometry po Starym Żoliborzu, to był bardzo nieudany bieg – nie potrafiłem utrzymać stałego tempa, nie wiedziałem, jak rozłożyć ciężar ciała na stopach. Później było coraz lepiej. Bieganie, oprócz tego, że sprawia mi mnóstwo przyjemności (te magiczne endorfiny!), jest mi po prostu potrzebne. Od czterech lat trenuję ultimate frisbee, bardzo dynamiczny sport, w którym umiejętność częstej zmiany kierunku i tempa jest niezwykle ważna. Najczęściej biegam po mieście, raczej w nocy, jest spokojniej. Bieganie w lesie jest zdrowsze dla stawów, ale Warszawa jest taka fajna, że szkoda mi zrezygnować z obserwowania tego, jak się z dnia na dzień zmienia.
Szewc bez butów chodzi, ale człowiek nie pobiegnie. Odpowiednie obuwie to dla każdego biegacza podstawa. Buty Nike Free pomogą ci uwolnić swój potencjał. I odkryć potencjał twojego miasta.

