Czytanie bezpośrednie

Jeśli chodzi o książki, jestem konserwatystą. Choć grono moich stronników z miesiąca na miesiąc jest coraz mniejsze, to papier cenię wyżej niż ekran czytnika. Moje przyzwyczajenia może trochę zmienić Book Rage – internetowa platforma trzech zapaleńców, na której można kupić zmieniające się zestawy e-booków. Co w tym wyjątkowego? To od klienta zależy, ile zapłaci za pakiet. Na tym nie koniec – kupujący decyduje też, jaka część wpłaconej kwoty trafi do portfela autora, a jaka dla twórców portalu. I nie chodzi o to, że zapłacę złotówkę i na miesiąc zalegnę z czytnikiem na kanapie, zadowolony z interesu życia. W Book Rage’u najfajniejsza jest możliwość uniknięcia pośredników. Wszystko odbywa się bez hurtowników, którzy naliczają spore marże, sieci monopolistów, którzy w nieuczciwy sposób walczą z mniejszą konkurencją, ale i bez pułapek self-publishingu. W ofercie dominuje polskie science fiction, ale są też Zimowit Szczerek czy Jakub Żulczyk. Co ciekawe, nic nie zapowiada tego, by pomysłodawcy mieli zbankrutować – średnie wpłaty to ponad 20 zł, a zdarzają się filantropii przeznaczający i 200. W przypadku zestawu książek Janusza Zajdla udało się uzbierać ponad 100 tys. zł, z czego ponad połowa trafiłaby do autora, gdyby tylko żył. Ale spadkobiercy pewnie się cieszą. Należy tylko życzyć Kai Malanowskiej, narzekającej na zarobki literatów, by szybko trafiła na Book Rage.

Dodaj komentarz

-->