„Baby Bump” – horror dorastania

Takiego filmu o dojrzewaniu jeszcze w polskim kinie nie było. Kuba Czekaj w odróżnieniu od twórców klasycznych coming of age stories portretuje dojrzewanie ciała. Inni reżyserzy postrzegali dorosłość jako moment, który jest efektem transformacji. Następuje ona po granicznym doświadczeniu, np. gdy dostrzegamy mechanizmy rządzące światem bądź przekonujemy się o jego okrucieństwie. Czekaj pokazuje, że takim momentem jest też seksualne budzenie się ciała. Nie może nad nim zapanować Mickey (świetny Kacper Olszewski), główny bohater tej historii. W najmniej spodziewanym momencie sztywnieje mu penis, a widok nagiej matki przyprawia o zakłopotanie.

Dodatkowo cały czas jest mu wstyd z powodu reakcji swojego organizmu. Choć tak naprawdę do końca nie wie, przed kim ani za co. Świetnie w „Baby bump” udaje się twórcom przywołać czas, o którym nie chcemy pamiętać. Czas, kiedy wszystko – ołówek, marchewka, ciastko z dziurką – kojarzy się z jednym. Od tych myśli za nic nie można się uwolnić. Zatruwają umysł, nie pozwalają powrócić do normalności. Nic dziwnego, że dojrzewanie w filmie Czekaja to prawdziwy horror.

Utrata kontroli nad sobą skutkuje ciągłym strachem przed tym, że nie uda się zapanować nad ciałem w chwilach, gdy jest wystawione na widok innych. Świadomość narażenia się na śmieszność i upokorzenie nie opuszcza umysłu bohatera. Ten stan udziela się widzowi, bo reżyser stworzył film, który odbiera się całym ciałem. Złowieszcze, dynamicznie zmontowane obrazy z filmu powracają długo po projekcji. Nie można się od nich uwolnić, tak jak nie można  się uwolnić od własnych wspomnień z tamtego okresu. Jako dorośli lubimy je zbywać machnięciem ręki lub śmiechem. Tymczasem, jak pokazuje „Baby bump”, to one kształtują naszą wrażliwość i samoakceptację. Mocny i mądry debiut.


„Baby Bump”
reż. Kuba Czekaj
obsada: Kacper Olszewski, Agnieszka Podsiadlik, Caryl Swift
Polska 2015, 89 min
Balapolis, 3 czerwca

2 komentarze

Dodaj komentarz

-->