#Poligon

Taka sytuacja

Opuszczona kamienica, wystawy, które pojawiają się na dwie godziny i znikają, nietypowe sposoby ekspozycji dzieł sztuki.  #Poligon to galeryjny eksperyment.

Majowa noc. Centrum Warszawy. Na czwarte piętro przedwojennej kamienicy wchodzimy po pięknych kamiennych schodach. Na podłodze kafelki, poręcze z drewna, szyby w oknach przetrwały wojnę, drzwi do mieszkań zaplombowane, szyb windy zieje pustką. Wszystko skąpane w blasku jarzeniówki. Wchodzimy i wchodzimy. Kiedy wreszcie trafiamy do mieszkania, w którym swoją siedzibę ma #Poligon, z przyjemnością odnotowujemy obecność rozłożonych na ziemi trzech dmuchanych materacy. Chętnie byśmy się na nich rozłożyły na dłużej. Ale legowisko zostało urządzone nie po to, by goście odpoczęli po wspinaczce. Jest częścią prezentacji zdjęć Olgi Czyżykiewicz, które powstały w trakcie lunatykowania. Stąd pomysł na przeniesienie pokazu zdjęć z pionu – w poziom. Leżąc na materacach, można było nie tylko oglądać prace, ale i posłuchać tego, jak brzmi faza snu REM, informacji o somnambulizmie i kołysanki.

galeria-poligon-2

#Poligon to inicjatywa duetu Matosek Niezgoda, czyli Pauliny Tyro-Niezgody i Piotra Matoska , którzy na co dzień zajmują się aranżowaniem przestrzeni ekspozycyjnych dla instytucji kultury, m.in. dla Muzeum Narodowego czy Zachęty. – W naszej codziennej pracy ogranicza nas mnóstwo rzeczy – zabytkowe budynki, w których pracujemy, charakter wystaw, kanon prezentacji dzieł w danej instytucji. Zamarzyło się nam miejsce, w którym będziemy mogli przekraczać kanony i przyzwyczajenia świata wystawienniczego – tłumaczy Piotr. Ich pomysł na prezentację sztuki rzeczywiście jest dość nowatorski. Wernisaż wystawy jest jednocześnie jej finisażem. Ekspozycja pojawia się i znika, jak wiadomości na snapchacie. Wystawa trwa dwie godziny.  I koniec. – To w zasadzie nie są wystawy, tylko sytuacje wystawiennicze – precyzuje Piotr.

Wokół #Poligonu zresztą wszystko dzieje się szybko. O tym, że mogą korzystać ze 150-metrowego mieszkania w przeznaczonej do remontu kamienicy, dowiedzieli się w kwietniu. Miesiąc później otwierali pierwszą wystawę. Piotr mieszka naprzeciwko – zobaczył, że w opuszczonym budynku pojawił się ruch. Od słowa do słowa, od znajomego do znajomego, udało się dotrzeć do właściciela, który zgodził się użyczyć powierzchnię artystom. Mogą robić, co chcą, byle nie zamienić budynku w wielka imprezownię. Tempo narzucili sobie szalone. Zadebiutowali w Noc Muzeów. Tydzień później we wnętrzach przy Nowogrodzkiej można było oglądać kolejną wystawę, tym razem fotografa Stanisława Legusa z galerii Czułość. Mówią o niej „wystawa performatywna”, bo niewiele miała wspólnego z klasyczną. I statyczną. Widzowie musieli czekać, aż otworzą się kolejne przestrzenie. Kiedy w sali z wyeksponowanymi dużymi formatami zgasły wygaszane powoli światła, mogli wejść do właściwej sali wystawowej, a potem do pokoju z fragmentem legendarnego baru z Czułości, który pojawił się na jednym ze zdjęć. – Widz był prowadzony od szczegółu, zbliżenia, przez właściwe prace, aż do namacalnego przedmiotu wyjętego z konkretnej przestrzeni – tłumaczy Paulina.

gaeria-poligon-3

Kolejne pomysły rodzą się błyskawicznie, grafik szybko się wypełnia. Na czerwiec mają już zaplanowane trzy wystawy – m.in. Gregora Różańskiego i Kuby Glińskiego. Nie wszystko chcą zdradzać, nie chcą mówić, jak będzie wyglądała prezentacja. Trzeba przyjść i zobaczyć. Oprócz prac z szeroko rozumianej dziedziny sztuk wizualnych w #Poligonie pojawią się także instalacje dźwiękowe, za które odpowiada Iza Smelczyńska. – Chcemy zauważyć ten kierunek rozwoju sztuki. Panuje wyraźny trend – artyści wizualni coraz częściej sięgają po medium, jakim jest dźwięk. Chcemy otworzyć to miejsce na muzykę. Ale żadnych imprez, potańcówek, za to przygotowujemy quasi-koncerty, które też będą miały formułę krótkich wydarzeń.

Artystyczne manewry w #Poligonie mają potrwać do połowy września. Wtedy do kamienicy wkroczy ekipa remontowa, która zamieni budynek w luksusowy apartamentowiec. Razem z ostatnimi letnimi promieniami słońca z odrapanych ścian znikną ślady twórczych eksperymentów.

Dodaj komentarz

-->