Wavves x Cloud Nothings – No Life for Me


Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/valkea/domains/aktivist.pl/public_html/wp-content/themes/aktivist/inc/single-rating.php on line 30

Cloud Nothings nagrali w swojej karierze kilka tak obłędnie dobrych numerów (całe „Attack on Memory”), że obecnie są dla mnie czołówką całej młodej gitarowej sceny. Wavves natomiast zawsze odbierałem jako zespół drugiej ligi, który pisał łebskie piosenki, ale nie potrafił przekonać mnie do swojego brzmienia.

Może więc to przez zwyczajne uprzedzenia „No Life for Me” odbieram jako dzieło równie niepotrzebne, co przyjemne? Szczerze pisząc, wolałbym dostać do ręki nową płytę Cloud Nothings, a nie efekt towarzyskiego spotkania. To nie jest album będący przykładem kosmicznej synergii dwóch wielkich zespołów, nikt nie przekroczył granic swojego wewnętrznego wszechświata i nie porwał się na wymyślanie rock’n’rolla od nowa. Brak rewolucyjnych zapędów, jakiegokolwiek zaskoczenia, które towarzyszyłoby mi przy słuchaniu tego albumu, wcale nie świadczy o nim źle. To solidna płyta, ale wyzbyta ambicji do bycia czymś więcej niż zapisem muzycznego spotkania dwóch lubiących się kapel.

Tę radość ze wspólnego grania naprawdę słychać i mamy tu kilka bardzo udanych piosenek. Choćby takie college’owe „Come Down” w stylu Pavement albo bardziej hałaśliwe „Nervouse” z wyskandowanym finałem. Oba składy dwoją się i troją, by radiowy potencjał swoich melodii zabić fuzją sprzężeń i nieco shoegaze’owego zamętu, ale nie ma tu niczego, czego nie słyszelibyśmy u nich wcześniej. Album obciążony jest asekuranctwem i zbyt oczywistymi (ale też szlachetnymi) inspiracjami – „No Life for Me” to całe spektrum amerykańskiej alternatywy lat 80. i 90., od Sonic Youth po Black Flag, a wszystko to upchnięte w szaleńczych 21 minutach. I choć materiał ten w ostateczności rozczarowuje swoją błahością, to nie można nie napisać, że energia, z jaką został zrealizowany, potrafi przysłonić wszystkie jego wady. Nawet jeśli to tylko letnia, sezonowa frajda.

Wavves x Cloud Nothings
„No Life for Me”
Ghost Ramp

Zobacz także:

London Afrobeat Collective – Food Chain

Przejdźmy do muzyki London Afrobeat Collective, bo jeśli tak jak ja jedziecie głównie na reedycjach sprzed trzech dekad, to powinniście być zachwyceni. Czytaj więcej>>

Pałac. Biografia intymna Beata Chomątowska

Dla jednych betonowy tort, architektoniczny bękart, symbol komunizmu, który dawno temu powinien być zburzony, a w jego miejscu należałoby zasiać trawę. Dla innych – nasz rodzimy Empire State Building, solidny ponad miarę. Czytaj więcej>>

Lilly Hates Roses – Mokotów

Lilly Hates Roses, uzbrojeni w różnorodny, ale jednocześnie spojony ich wrażliwością zestaw kompozycji, swoją lekkością i latem, słońcem i uśmiechem, bez specjalnego wysiłku wygrywają wyścig o nasze serca. Czytaj więcej>>

Dodaj komentarz

-->