Surfer hair wraca do łask. Ta fryzura podbija głowy mężczyzn

Kalifornijski luz znów w cenie. Surfer hair, fryzura kojarzona kiedyś głównie z deskami surfingowymi i słońcem, wraca na salony – dosłownie. Tyle że w wersji dużo bardziej przemyślanej niż jej pierwowzór sprzed lat.

To nie jest już plażowy bałagan

Dawniej surfer hair oznaczało włosy rozjaśnione słońcem i wygląd “prosto z wody”. Dziś trend ewoluował. Zamiast przypadkowego rozczochrania stawia się na kontrolowaną naturalność – teksturę i swobodny ruch, który wygląda dobrze, ale nie sprawia wrażenia wystylizowanego na siłę.

Branża fryzjerska wskazuje, że to część szerszej zmiany w męskim stylu. Coraz mniej geometrycznych fade’ów i perfekcyjnie ułożonych fryzur, coraz więcej naturalnych cięć – bo dziś liczy się wygląd bez wrażenia, że ktoś spędził pół godziny przed lustrem.

Nie trzeba mieć długich włosów

Jeden z częstszych mitów mówi, że surfer hair to zawsze włosy do ramion. Tymczasem stylistki i styliści przekonują, że efekt buduje się dziś głównie odpowiednim cięciem i teksturą, a nie długością – nawet krótsze fryzury mogą mieć surferski charakter.

Bazą są miękkie warstwy, naturalna objętość i lekko postrzępione końcówki. Ważne, żeby fryzura nie wyglądała na świeżo po wizycie u barbera – zbyt ostre linie i idealne przejścia gubią cały klimat. Chodzi o lekkość, która utrzymuje się nawet po kilku godzinach.

Dlaczego akurat teraz?

Powrót surfer hair tłumaczy się modą na tzw. quiet luxury – estetykę opartą na naturalności, która wypiera mocno wystylizowane fryzury i ciężki grooming. Niewymuszony wygląd stał się dziś po prostu bardziej atrakcyjny niż fryzura sztywno utrwalona pomadą. Do popularności trendu przykładają się też aktorzy, muzycy i twórcy lifestyle’owi – dzięki nim surfer hair przestało kojarzyć się wyłącznie ze sportami wodnymi.

Jak uzyskać ten efekt

Podstawą jest odpowiednie cięcie – bez niego żaden kosmetyk nie zadziała. Włosy potrzebują przestrzeni do ruchu, dlatego pracuje się głównie warstwami i miękkim cieniowaniem. Przy ciężkiej, równo obciętej fryzurze efekt po prostu nie wyjdzie.

W codziennej stylizacji sprawdzają się lekkie produkty teksturyzujące: spraye teksturyzujące, lekkie kremy czy pasty o matowym wykończeniu. Czego unikać? Ciężkich pomad i mocnych lakierów – od nich włosy tracą naturalny ruch i robią się zbyt ciężkie.

A co ze spray’em z solą morską?

To kosmetyk najsilniej kojarzony z tym trendem i faktycznie daje charakterystyczną, plażową teksturę. Problem w tym, że stosowany codziennie mocno przesusza włosy. Dlatego warto łączyć go z produktami nawilżającymi i ochronnymi – zdrowe włosy z teksturą, a nie przesuszona fryzura, to cel, do którego warto dążyć.

Kolor gra ważną rolę

Surferski look to też subtelne rozjaśnienia – nie mocne pasemka blond rodem z lat 2000., a naturalne przejaśnienia imitujące działanie słońca. Dotyczy to również brunetów, którzy coraz częściej decydują się na delikatne rozświetlenie wokół twarzy lub na końcach włosów. Dobrze wykonane, subtelne refleksy dodają fryzurze głębi i podkreślają teksturę.

Pielęgnacja to podstawa

Choć fryzura ma wyglądać swobodnie, sama się nie utrzyma. Przypadkowy szampon i odrobina soli w sprayu to za mało – przesuszone włosy szybko tracą formę i zaczynają się puszyć. Lepiej postawić na lekkie szampony nawilżające, ochronę termiczną i regularne podcinanie końcówek. Sekret dobrego surfer hair polega na tym, żeby wyglądało swobodnie, ale nigdy przypadkowo.

Zdjęcia: Materiały prasowe

-->