Przegląd współczesnej fotografii światowej już w czerwcu w ramach jubileuszowej edycji Fotofestiwalu

Fotofestiwal 2021
Federico Estol, Shine Heroes

Program jubileuszowej edycji Fotofestiwalu to ponad 40 wystaw w całym mieście i prezentacje prac 150 artystów. Jak co roku nie zabraknie międzynarodowych projektów. Na zbiorowej wystawie finalistów Programu Otwartego, przeglądu współczesnej fotografii światowej, zaprezentowani zostaną prace artystów takich jak Federico Estol (Urugwaj), Colin Delfosse (Belgia), Sima Choubdarzadeh (Iran), Rafael Heygster i Helena Manhartsberger (Niemcy) i Robin Hinsch (Niemcy).

Fotofestiwal 2021

W wyniku otwartego naboru, z ponad 1029 projektów (rekord!), międzynarodowe jury wyłoniło sześć projektów, które zostaną zaprezentowane na tegorocznym Fotofestiwalu – Międzynarodowym Festiwalu Fotografii w Łodzi. Program Otwarty to część festiwalu, która nie zakłada ograniczeń tematycznych, wiekowych czy terytorialnych. Prezentowane są najciekawsze i najbardziej aktualne zjawiska we współczesnej fotografii. Pozwala na przegląd aktualnych zjawisk w fotografii i na przyjrzenie się tematom, które interesują fotografów i fotografki. Dotychczas w tej sekcji w Łodzi można było zobaczyć prace artystów takich jak Nadav Kander, Tomasz Lazar, Ilona Szwarc, David Fathi, Martin Bogren czy Jan Brykczyński.

 

Projekty wybrane przez Jury poruszają ważne społeczno-polityczne i ekologiczne kwestie, jakie pojawiły się w 2021 roku. Większość z tych prac stanowi nie tylko same narracje wizualne czy ilustracje, ale jest raczej formą zaangażowania, komentarzem, czy obserwacją uczestniczącą. Wybrane w procesie selekcji projekty, pomimo swojej różnorodności, w wyrazisty sposób nawiązują do problemów i wyzwań współczesności. Oto prace siedmiu artystów, które będzie można oglądać w pofabrycznej przestrzeni Art_Inkubatora między 10 a 27 czerwca 2021, podczas Fotofestiwalu.

Finaliści 2021:

 

  • Federico Estol „Shine Heros” / „Bohaterowie blasku” / Urugwaj
  • Colin Delfosse „Embodying Kinshasa” / „Uosobić Kinszasę” / Belgia
  • Sima Choubdarzadeh „My Name is Fear” / „Mam na imię strach” / Iran
  • Irmina Walczak „Oasis: in Our Quarantine Yard” / „Oaza: W naszym kwarantannowym ogrodzie” / Polska
  • Rafael Heygster & Helena Manhartsberger „Corona Rhapsody” / Niemcy
  • Robin Hinsch „Wahala” / Niemcy

Federico Estol „Shine Heros” / „Bohaterowie blasku”

Na ulice La Paz i pobliskiego El Alto codziennie w poszukiwaniu klientów wychodzi aż 3000 pucybutów. Są w różnym wieku, a ich obecność w stolicy Boliwii stała się w ostatnich latach zauważalnym zjawiskiem społecznym. Noszą kominiarki narciarskie, ponieważ nie chcą zostać rozpoznani. Zza tych masek mierzą się z dyskryminacją – w ich otoczeniu nikt nie wie, że zajmują się czyszczeniem butów. Ukrywają ten fakt w szkole i nawet ich własne rodziny są przekonane, że wyruszają z El Alto w kierunku centrum miasta do zupełnie innej pracy. Maska jest najistotniejszym elementem wyróżniającym pucybutów – sprawia, że są niewidzialni, a zarazem jednoczy ich. Ta grupowa anonimowość daje im siłę w zetknięciu z resztą społeczeństwa, jest wyrazem oporu przeciw wykluczeniu, którego doświadczają z powodu wykonywania takiej, a nie innej pracy.

fotofestiwal 2021

Federico Estol, Shine Heroes

Od trzech lat współpracuję z sześćdziesięcioma pucybutami związanymi z organizacją pozarządową „Hormigón Armado” [przyp. tłum.: żelbeton]. Prezentowane zdjęcia zaplanowaliśmy wspólnie,  w trakcie serii warsztatów dotyczących powieści graficznych, które obejmowały stworzenie sesji zdjęciowych z wykorzystaniem elementów lokalnego krajobrazu miejskiego El Palto. W ramach walki z dyskryminacją społeczną, zostali więc współautorami tego projektu.

 

Colin Delfosse „Embodying Kinshasa” / „Uosobić Kinszasę”

Oto artyści, którzy na ulicach Kinszasy – trzeciego co do wielkości miasta na kontynencie – starają się zwiększać świadomość mieszkańców na temat wyzwań stojących przed stolicą Konga. Przetwarzają śmieci na kostiumy, zwracając w ten sposób uwagę widzów na postępującą degradację środowiska. Występują na ulicy jako kolektyw i krytycznie odnoszą się do problemów dotykających społeczeństwo takich jak: brak opieki zdrowotnej, zanieczyszczenie, wycinki lasów i nadmierna konsumpcja. Inicjują dialog z mieszkańcami miasta, umiejętnie splatając kulturę miejską i symboliczne rytuały.

fotofestiwal

Colin Delfosse_Nowe wcielenie Kinszasy _ Embodying Kinshasa(

Eksplozja demograficzna tej gigantycznej aglomeracji w połączeniu z rosnącymi potrzebami mieszkańców, globalnymi tendencjami w gospodarce i dużym popytem na plastik jednorazowego użytku doprowadziły do masowego importu dóbr konsumpcyjnych, powodując spustoszenie środowiska. Skutki tych działań wyrażane w liczbach są bardzo niepokojące: 13 milionów mieszkańców generuje codziennie aż 7 ton odpadów. Najbardziej dotknięte tym problemem są biedne dzielnice, co powoduje jeszcze większe pogłębienie nierówności. Proste, kolonialne miasteczko, którego ludność liczyła jeszcze pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku 200 tysięcy mieszkańców, po uzyskaniu niepodległości we wczesnych latach sześćdziesiątych stało się nagle głównym ośrodkiem w kraju. Dwie wojny i ciągła niepewność wyprowadziły miliony ludzi na drogi prowadzące do Kinszasy. Poza ścisłym centrum miasta, stolica jest w zasadzie wielką, niekończącą się wioską pozbawioną jakiejkolwiek infrastruktury. Władze państwa nie są w stanie uporać się z podstawowymi wyzwaniami, takimi jak drogi, ścieki i elektryczność. Ci artyści niejako na nowo ucieleśniają swoje miasto i tworzą dlań współczesne mity. Tradycyjne, ludowe maski symbolizują podstawowe wyzwania związane z ochroną środowiska naturalnego, stawiając pod znakiem zapytania prawdziwą wartość nowoczesności.

Sima Choubdarzadeh „My Name is Fear” / „Mam na imię strach”

Miałam siedem lat, kiedy zdarzyło się to po raz pierwszy. Gdy wracałam ze szkoły, kolega powiedział: „Czy wiesz, że jeśli odsłonisz włosy, które chowasz pod chustą, Bóg ukarze cię, wieszając cię za nie?”. Pewnego dnia mąż zamknął mnie w domu, by powstrzymać mnie przed czytaniem, chodzeniem na uczelnię, spotykaniem się z rodziną i przebywaniem wśród innych ludzi. Tego samego dnia nasze miasto nawiedziło trzęsienie ziemi i zostałam uwięziona w mieszkaniu na dziesiątym piętrze. Najbardziej bałam się tego, że nie znajdę bezpiecznego miejsca, w którym mogłabym stanąć. I nagle poczułam, że tracę grunt pod nogami. Od tamtego dnia boję się ludzi i trzęsienia ziemi. Nie przywiązywałam uwagi do zasad i tradycji przed zawarciem małżeństwa, które skończyło się okropnym rozwodem niedługo po tym zdarzeniu. Żyłam w bagnie, nieświadoma, bez korzeni i tożsamości. Całą moją istotę definiowało nazwisko ojca, męża i przyszłego, nienarodzonego syna.

Fotofestiwal 2021_

Sima Choubdarzadeh_My Name is Fear

W swojej historii zwracam uwagę na zasady i tradycje, które wywodzą się z religii. Niektóre z tych nauk narzucają brak równości między mężczyznami a kobietami. Zasady wywodzące się z religii zostały wprowadzone do konstytucji przez Islamską Republikę Iranu. Nierówne traktowanie mężczyzn i kobiet skutkuje na przykład tym, że mężczyźni dziedziczą dwa razy więcej niż kobiety, mają także prawo do dwukrotnie większej niż kobiety kwoty w ramach „pieniądza krwi” [przyp. tłum.: rodzaj rekompensaty dla bliskich ofiary, wypłacanej przez sprawcę bądź jego rodzinę]. Nie ma wątpliwości co do tego, że takie niesprawiedliwe przepisy prawa znacząco przyczyniają się do przemocy wobec kobiet i ich dyskryminacji. W rządowym więzieniu znajdziemy wiele kobiet osadzonych, dlatego że ośmieliły się odsłonić głowę. A przecież chciały jedynie poczuć wiatr we włosach. Dziewczynkom i kobietom nie wolno też śpiewać. Niektóre dziewczęta marzą o pójściu na studia, ale w zamian są zmuszane do aranżowanych małżeństw. W całym tym bagnie wolność jest duszona w zarodku. Nie ma tu miejsca na rozwój i wzrost. Tyrańskie rządy zawsze wykorzystują religię jako najlepszy i najsilniejszy sposób kontrolowania ludzi.

Irmina Walczak „Oasis: in Our Quarantine Yard” / „Oaza: W naszym kwarantannowym ogrodzie”

Cykl powstał w ciągu 95 dni, podczas których moja rodzina była zamknięta na hiszpańskiej wsi, gdzie zaskoczył nas lockdown.  Staram się pokazać doświadczenie kwarantanny z dala od dużego miasta, na wsi, gdzie kontakt z naturą wprawdzie koi, ale jednocześnie wyraźnie odczuwalny jest brak innych ludzi – owa dotkliwa nieobecność, zarówno wizualna, jak i dźwiękowa, wzmacnia uczucie napięcia. Jest to szczególnie dotkliwe dla dzieci, którym zamyka to okno na świat.

Fotofestiwal 2021

Irmina Walczak_Oasis in Our Quarantine Yard

Kontakt z naturą staje się bardziej intensywny, jej obserwacja wypełnia cichy czas zabawy i wypoczynku. Jednocześnie oderwanie od rzeczywistości i jej rytmu życia wśród ludzi sprawia, że wyobraźnia kwitnie. Wraz z zachodem słońca budzi się niepokój i lęk przed śmiercią. Wszyscy uczymy się, w jaki sposób okiełznać nocne zmory i od samego rana podziwiać nasz tymczasowy wiejski ogródek.

Rafael Heygster & Helena Manhartsberger „Corona Rhapsody”

Freddy Mercury w „Bohemian Rhapsody” pyta: „Czy to jest prawdziwe życie? A może to tylko fantazja?”. My również od momentu wybuchu globalnej pandemii koronawirusa często zadajemy sobie pytania, co tak naprawdę dzieje się wokół nas i gdzie jest granica między fantazją a rzeczywistością? Cała ta sytuacja wydaje się surrealistycznym snem, w którym co kilka dni musimy zmieniać wszystko w życiu. Niemcy przeciwstawiły się pandemii rozmaitymi środkami na poziomie infrastrukturalnym, wprowadzając nowe zasady dystansu społecznego i kilkutygodniowe zamknięcie.

Fotofestiwal 2021

Rafael Heygster, Helena Manhartsberger -Corona Rhapsody

W prezentowanym fotoeseju łączymy różne aspekty i scenariusze zaobserwowane podczas pandemii Covid-19 w Niemczech, które splatają się i mogą być w różny sposób interpretowane, podobnie jak różne gatunki muzyczne w utworze „Bohemian Rhapsody”. Interesuje nas napięcie, jakie wytwarza się pomiędzy życiem publicznym, systemem, który za nim stoi, a także poruszającymi się w tej przestrzeni ludźmi. „Corona Rhapsody” to nasz głos w debacie na temat tego, jak zmieni się nasze społeczeństwo w wyniku pandemii. Zastanawiamy się,  jak obecna sytuacja przedstawiana jest w mediach i postrzegana przez ludzi, na ile zbiega się to z subiektywnymi doświadczeniami, a także jak pandemia może stać się narzędziem używanym do celów politycznych i jak będziemy pamiętać kryzys związany z koronawirusem w przyszłości.

 

Robin Hinsch „Wahala”

Cykl „Wahala” porusza problem nieokiełznanego wzrostu gospodarczego i związanych z nim perspektyw ekologicznych. Zadaje pytanie, o to, co napędza świat i na jak długo. Przez ostatnie dziesięciolecia ludzkość intensywnie inwestowała w paliwa kopalne i dzisiejszy świat jest niestety nadal bardzo od nich zależny. To, co się wokół nas dzieje, wskazuje jednak na to, że chyba zbliżamy się do końca pewnej epoki. Projekt „Wahala” zaprowadził mnie do Indii, Nigerii, Polski i Niemiec.

Fotofestiwal 2021

Natural Gas Flaring Site in Ughelli, Niger Delta, Nigeria.

Pracowałem na polach naftowych delty Nigru, w zagłębiu węglowym w indyjskim stanie Jharkhand, a także wokół dużych kopalni odkrywkowych wokół Nadrenii Północnej-Westfalii w Niemczech i na Śląsku w Polsce. Interesowali mnie przede wszystkim ludzie i ich otoczenie, na które istotnie wpływa przemysł naftowy, gazowy i węglowy. Ale koncentrowałem się nie tylko na tym, że duże krajowe i międzynarodowe firmy eksploatują zasoby naturalne, pozostawiając okolicznym mieszkańcom problemy ekologiczne. Zwracałem również uwagę na to, że większość tych ludzi próbuje „włamać się” do łańcucha dostaw i zarabiać na życie, sprzedając paliwa kopalne, które sami wydobywają ze studni i kopalni.

-->