Muzyka: „Lese Majesty” Shabazz Palaces

Etykieta pałacowa

Można się zagubić w pałacach budowanych przez Palaceera Lazaro i Tendaia Marairego. Oj, można. Liczne korytarze kuszą ornamentyką, tak wiele głosów podpowiada, gdzie skręcić. Łatwo zgubić szlak. Wieże sięgają dalekich galaktyk, dym spowija dziedzińce, a piwniczne schody prowadzą w najdalsze zakątki zapomnianych historii. Podobnie jak zaprojektowane przez Wu-Tang Clan 36 komnat, budowle wznoszone przez Shabazz Palaces hołdują zasadom minimalizmu, stylowości i prawdziwości. Ich budulcem są rapowa abstrakcja i producenckie wolnomyślicielstwo, ich architektami – Ishmael Butler, czyli Butterfly z nieistniejącego już składu Digable Planets, i Baba, syn wirtuoza gry na afrykańskim ksylofonie zwanym zanzą. Najnowsza ich realizacja przenosi większość odpowiedzialności na beatmakera – to on wmurował fundamenty i zadbał o to, by eklektyczna, psychodeliczna forma nie zawaliła się pod naporem odwołań i zmian ciśnienia. Po skomplikowanych podziałach rytmicznych, syntezatorowych strukturach i instrumentalnych zdobieniach, spojonych kompilacją efektów i pogłosów, MC porusza się z gracją fachury pracującego na wysokościach. Wybiegając raz w przeszłość, raz w przyszłość, gubiąc tropy i balansując na granicach rzeczywistości, Palaceer Lazaro przypomina o tym, co ważne było w hip-hopie lat 90., a o czym zapomniała duża część współczesnej sceny. Bo do pałaców antycznego mędrca Shabazza nie mają wstępu zakłamani, fałszywi czy goniący za modą. Warunkiem przestąpienia jego bramy jest otwarty umysł i czyste serce.

Shabazz Palaces
„Lese Majesty”
Sub Pop

Dodaj komentarz

-->