Ulica Marszałkowska to dość specyfi czne miejsce na imprezowo-knajpianej mapie miasta. Świetna lokalizacja wbrew pozorom często przeszkadza w prowadzeniu tego typu biznesu, bezlitośnie wycinając mniejszych graczy. Jakiś czas temu pomiędzy pl. Konstytucji a Centrum ze świeczką można było szukać lokalu, o który warto byłoby zahaczyć podczas miejskich eskapad. Szansę na zmianę tego stanu rzeczy daje Śródmiejska. Pomimo logotypu nawiązującego do warszawskiej tradycji oraz rządku alkoholi za barem nowy projekt właścicieli nieodżałowanej Pruderii i działającego z powodzeniem Coco de Oro kusi innymi atrakcjami. Z założenia ma być to „klubokawiarnia i sklep z ciekawymi przedmiotami”. Na pierwszy plan wybija się jednak menu złożone głównie ze specjałów kuchni wschodniej, od Indii po Malezję. Na śniadania kanapki z chlebem puri, a od południa obiady. Właściciele zarzekają się, że codziennie przygotowywane będą inne przysmaki kuchni lankijskiej (cena zawsze 22 PLN). Do tego zestaw kaw o bardzo nietypowych smakach i… już wiecie, gdzie można znaleźć wytchnienie podczas wycieczki do Centrum. Na ten spacer możecie nawet zabrać ulubionego czworonoga – w Śródmiejskiej futrzani kumple są mile widziani. Poza atrakcjami dla podniebienia na gości czekają też customowe produkty lokalnych artystów. Papierowe lampy, bransoletki czy przepiękne „nerki”, które sprawią, że zechcecie zmienić posiadaną od małego torebkę z napisem „Game Boy”, to tylko część propozycji lokalu przy Marszałkowskiej 66. Nasi rodzice i dziadkowie nie wyobrażali sobie miasta bez tej ulicy, nie bądźmy gorsi. [Michał Kropiński]
Śródmiejska
Warszawa
