Niełatwo znaleźć to miejsce, zwłaszcza osobom, które jak ja – śródmiejska i wolska patriotka – nie zapuszczają się zbyt często na ursynowskie rubieże. Po okrążeniu zamkniętego osiedla przy Wąwozowej udało mi się jednak dotrzeć do celu i zakochać… w Witaminie C. Już od progu sokarnia zachwyca. Nawet zanim spróbujemy smakowitych mieszanek, poczujemy się tu świetnie za sprawą przestronnego i jasnego wnętrza, zrealizowanego według planu gdyńskiego projektanta Krystiana Razmusa. Wszystkie ściany, półki oraz okrągłe stoliki i pękate pufy są śnieżnobiałe. Kolorytu dodają obrazy, menu zawieszone na ścianie, krzesełka w kąciku dla dzieci oraz to, co najważniejsze – owocowe soki w przezroczystych kubeczkach. Jako fanka zdrowego żywienia zwariowałam na widok karty – patrzyłam, czytałam i się wahałam… Po kilkuminutowej konsultacji stanęło na Witaminie C (300 ml za 13 PLN, 500 ml – 15 PLN): soku cytrusowym z pomarańczami, grejpfrutami i cytrynami. Smak mieszkanki zachwycił, był idealny na upalną pogodę. W tzw. międzyczasie skusiłam się też na ciasteczko musli z migdałami i rodzynkami (2 PLN) i skubnęłam kawałek jabłka w cieście (5 PLN). Warto było! W menu Skoku przede wszystkim króluje 6 sokowych działów z 50 najróżniejszymi kombinacjami smakowymi. Oczywiście można zamówić mieszankę według własnego pomysłu. – Jeżeli składniki nie będą ze sobą grały, doradzimy inne – mówi Magdalena Kliś, managerka. Skok na Sok to lokalny przybytek, do którego zaglądają głównie mieszkańcy okolicznych osiedli. Jeśli jednak podróż na Kabaty nie wydaje się wam zbyt dużą ceną za solidny i smakowity zastrzyk witamin, zaglądajcie tam bez wahania. Świeży sok (bez dodatku wody, barwników i konserwantów) może przyprawić o prawdziwy zawrót głowy! [Paulina Zakrzewska]
Skok na Sok
Warszawa
