Pantai

Warszawa Wybrzeże Szczecińskie 1 (Plażowa)

Krótki film o Azji

Lepiej nie można było tego wymyślić. Upalna noc, egzotyczne potrawy, piękne wnętrze i eleganccy ludzie. W Pantaiu czuję się jak w filmie. Jest letnia sierpniowa noc, pachnie wilgocią i rozgrzanymi deskami, z których zbudowany jest pawilon Plażowej. Otaczają mnie kobiety w zwiewnych sukienkach i na obcasach oraz przyjemni mężczyźni z dwudniowym zarostem. Wszyscy piją wino i pałeczkami taktownie sięgają po małe kąski, które potem umiejętnie połykają, nie gubiąc po drodze uśmiechu. Cała scena rozgrywa się w pięknym, wysmakowanym wnętrzu, którego sufit wytapetowany jest w egzotyczny roślinny motyw. Obsługa bezgłośnie przemieszcza się między stolikami kładąc na stole potrawy przybrane kwiatami i trawą cytrynową. Nic nie jest w stanie zepsuć tej sceny. Chyba że złamiemy zasady gry i z cichego obserwatora zamienimy się w rozkapryszonego statystę, który nie tylko chce być w filmie, ale chce w nim również zostać zauważony. Szczerze wolałabym chłonąć ten poniedziałkowy wieczór tylko oczami, ale taka rola recenzenta, że trzeba czasem coś włożyć do buzi.

pantai-3

Zamawiam prosto: pierożki wonton z krewetkami i wieprzowiną (14 zł), zielone strąki soi w soli morskiej (12 zł) i bakłażana z bazylią, szczypiorkiem i orzeszkami (22 zł). Ma być lekko i egzotycznie. Potrawy pojawiają się w błyskawicznym tempie i z marszu nadają się na Instagram. Film kręci się dalej, a ja przez chwilę wierzę, że mogę być jego gwiazdą.

pantai-2

Wszystko jest pięknie do momentu, kiedy orientuję się, że dania, które zamówiłam, to zwykłe atrapy. I to wykonane dość tanim kosztem. Soja do złudzenia przypomina zielony groszek, który zwykłam sobie skubać w letnie wieczory na moim balkonie. Jest obsypana solą i zalana tłuszczem. Tyle że po łupince, więc środek pozostaje bez smaku. Wontony są mocno spieczone i podane z sosem słodko-kwaśnym, który mimo ładnej miseczki zdradza smak plastikowej buteleczki. I zabija wszystko. Bakłażan natomiast to już prawdziwy majstersztyk scenografa. Fioletowe, zarumienione warzywo, skąpane w gęstym, ciemnym sosie rozjaśnionym płatkami bratków i jasnymi orzeszkami ziemnymi, jedynie dobrze wygląda. Smakuje słono. Wyłącznie. Wygląda więc na to, że roli w tym filmie nie dostanę. Nie uśmiecham się, na stole przede mną stoi rozgrzebane jedzenie, a ja nie umiem się posługiwać pałeczkami. Nie umiem też robić dobrej miny do złej gry, mimo że bardzo chciałabym, żeby moje życie wyglądało tak jak w filmie. Nawet jeśli byłaby to azjatycka niskobudżetówka.

Pantai
Wybrzeże Szczecińskie 1
pon-nd. 12.00-24.00
696878408

fot: Instagram: @pantaiwarsaw

1 komentarz

Dodaj komentarz

-->