Na Placu Cafe można oceniać dwojako. Jeśli porównamy ją z sąsiadem – nie wiadomo jakim cudem wciąż działającą restauracją Menora – na pewno przyznamy, że mamy do czynienia z istną rewolucją. Jest to bowiem mała, przytulna kawiarnia, gdzie można schować się przed szalonym tempem pracy. Na placu Grzybowskim trwa jednak remont i docelowo będzie tam dużo ładniej. Gdyby remont już się skończył, niniejsza recenzja byłaby dużo mniej przychylna. Dlaczego? Rzadko bowiem trafia się taka lokalizacja – tuż przy pięknym (przynajmniej na wizualizacji) placu, prawie przy ulicy Próżnej. To miejsce aż się prosi, żeby stworzyć lokal z charakterem – ciekawszy niż ten, który ostatecznie powstał. Wystarczy powiedzieć, że na dwóch stolikach obok mnie słodko plotkowali państwo w okolicach siedemdziesiątki. Nic dziwnego. Pod względem wnętrz kawiarnia niewiele różni się od mieszkania babci. Owszem, jest przytulnie, ale dlaczego miałbym pić kawę w kawiarni przypominającej mieszkanie babci, skoro mogę wybrać się do własnej babci, a przy okazji pozbyć wyrzutów sumienia? Niemniej jednak wzruszyłem się, kiedy panowie zapłacili za panie siedzące przy stoliku obok, nazywając je „dziewczynami”. W tym momencie dostałem tosty, pani za ladą się uśmiechnęła i puściła kojącą muzykę, której moja babcia nie słucha. Wtedy postanowiłem, że zakończę tę recenzję tym właśnie zdaniem: „No nie wiem, tym razem zadecydujcie sami”. [Mladen Petrov]
Na Placu Cafe
Warszawa
